12-letni Chłopiec Na Tyłach Domu Babci Założył Własną Szkołę, W Której Bezpłatnie Naucza 36  Przyjaciół.

12-letni Chłopiec Na Tyłach Domu Babci Założył Własną Szkołę, W Której Bezpłatnie Naucza 36 Przyjaciół.

Pewien chłopiec uwielbia się uczyć i postanowił to wykorzystać, by ułatwić dostęp do edukacji swoim niezamożnym przyjaciołom. Choć trudno to sobie wyobrazić, 12-latek poprosił swoją babcię, by na tyłach swojego domu pozwoliła mu założyć prawdziwą szkołę. Chcecie poznać zapewne najmłodszego na świecie dyrektora i nauczyciela? To koniecznie przeczytajcie historię bohatera tego artykułu.

Kamila Mrozek
22.12.2018, 13:42

Leonardo Nicanor Quinteros mieszka w argentyńskim mieście Las Piedritas niedaleko San Juan. Kiedy chłopiec oglądał dzieci, które tylko dzięki stypendiom miały szanse chodzić do szkoły i całe dnie błąkały się po ulicach, postanowił coś dla nich zrobić i…założył dla nich własną szkołę się o nazwie "Patria Unity School" ("Szkoła Jedności Ojczyzny"). W prowadzeniu szkoły Leonardowi pomaga babcia Ramona (która wzięła pożyczkę na zakup choćby tablicy, i kredy), a szkoła małoletniego dyrektora cieszy się coraz większym powodzeniem.

12-latek z Argentyny bardzo chciał pomóc dzieciom ze swojego miasta, dlatego z pomocą babci Ramony otworzył i prowadzi swoją maleńką szkołę.

Babcia Nico - Ramona jest bardzo dumna, z tego, co jej wnuk charytatywnie robi dla innych. "Mam nadzieję, że będę żyła jak najdłużej, bym mogła opłacać studia Nico" - wyznaje babcia chłopca. Aby pomóc uczniom wnuczka, babcia Ramona szykuje im kanapki i szklankę mleka na drugie śniadanie.

© elmonterizo.com

Wyposażenie w szkole Leonarda jest bardzo skromne. Drzwi zrobiono ze starych łóżek, ściany z tektury, blachy i nylonu. Wewnątrz "budynku" szkoły znajdują się 3 sale lekcyjne, przedzielone płachtami tkanin, które działają niczym prowizoryczne ściany.

© elmonterizo.com

W każdej sali lekcyjnej znajduje się tablica i puszka, w której przechowuje się kredę. W szkole z pomocą babci Ramony udało się zgromadzić ponadto ławki i krzesła, szafki, małą biblioteczkę, a także dzwonek obwieszający początek koniec zajęć.

© elmonterizo.com

Wszyscy, którzy znają małego Leonarda Nicanora, którego zwą "Nico" są pod wrażeniem jego skromności i dobrego serca wobec innych. Chłopiec niezależnie od pogody, gdy skończy zajęcia w szkole, wsiada na rower i jedzie pędem do swojej małej szkoły, gdzie uczy między innymi matematyki, gramatyki, elementów historii.

© la100.cienradios.com

Do szkoły młodego dyrektora i jedynego w niej nauczyciela uczęszczają także osoby dorosłe, które nie miały wcześniej czasu ani funduszy na naukę, dlatego zdarza się, że ze względu na ich pracę, Leonard naucza ich nawet w godzinach wieczornych i nocnych.

"Widziałem, że na ulicy było wiele dzieciaków, bawiących się i kręcących się bez celu, więc powiedziałem mojej babci, że mam zamiar założyć szkołę i właśnie tak zaczęliśmy", powiedział Nicanor. Władze miasta, w którym mieszka, niedawno dały mu wyraz wdzięczności za to, co chłopiec robi dla innych.

© diariodecuyo.com.ar

Przedstawiciel senatu Ruben Unac spotkał się z młodym dyrektorem i wręczył mu dyplom uznania za prowadzenie niezwykłej szkoły. Nico otrzymał też pamiątkowe ponczo i zapewnienie, że w miarę możliwości lokalne władze będą wspierały działalność charytatywną.

© diariodecuyo.com.ar

Dla niektórych szkoła Nico to tylko rudera, w której prowadzi się zajęcia wyrównacze i naucza podstawowych umiejętności pisania, czytania, liczenia. Ale uczniowie Nico są szczęśliwi, że ktoś o nich zadbał, że poświęca on swój wolny czas, aby umożlwić naukę innym.

Jak Wam się podoba pomysł argentyńskiego 12-latka? Myślicie, że chłopcu uda się uzyskać wsparcie finansowe i pomoc innych np. dorosłych nauczycieli w realizacji swojego szczytnego przedsięwzięcia?