4 gadżety z Telezakupów Mango, które naprawdę warto kupić

4 gadżety z Telezakupów Mango, które naprawdę warto kupić

Uwaga! To nie jest artykuł sponsorowany! Polecam produkty zawarte w tekście, ponieważ posiadam je wszystkie od ponad roku i cały czas „testuje na sobie".

Telezakupy Mango od lat są w Polsce popularne i mimo, że większość osób spodziewa się po ich produktach niskiej jakości, to i tak chętnie tam kupują. Dla wielu kupowanie w Mango kojarzy się z pewnym obciachem, bo tanie, „chińskie” gadżety lub wynalazki typu Kosmodisk, czy Pajączek, wzbudzały raczej śmiech.

A jaka jest prawda? Większość produktów z Telezakupów Mango nie jest warta swojej ceny lub nie działa tak, jak na reklamach! Ale mimo wszystko w ich asortymencie kryje się kilka prawdziwych perełek, które nie są aż tak reklamowane i często nie zauważane przez klientów. Dlatego tym razem opowiemy o tych produktach, które naprawdę warto kupić i których jakość znacznie odbiega od „chińskich” gadżetów.

Daria Łaptosz
11.05.2019, 21:08

NutriBullet

Czy uważam, że NutriBullet to nie blender, ale „ekstraktor składników odżywczych” – tak, jak przekonuje producent? Nie, bez przesady! To po prostu blender, solidny, szybki i radzący sobie ze wszystkim, co do niego wrzucam... ale to blender. Wersji NutriBulletów jest kilka, ja używam tego „najsłabszego”, o mocy 600 W i to wystarcza mi w zupełności. Jeśli chodzi o akcesoria, to mam wersję XXL, czyli praktycznie wszystkie dodatki, jakie zostały stworzone – dodatkowe pojemniki i obydwa rodzaje ostrzy. Akcesoria można dokupić osobno, zależy, co komu będzie potrzebne. A co najczęściej robię w NutriBullecie? Smoothie i zupy krem to podstawa, ale udał się też sorbet, ciasto na naleśniki, omlet, zmielenie kawy, hummus, a nawet utarcie ziemniaków na placki!

Nie twierdzę, że NutriBullet jest najlepszym blenderem na rynku, bo nigdy nie robiłam porównania (choć w internecie można takie testy znaleźć). I nie twierdzę też, że jego cena zachęca – najtańsza wersja kosztuje 200 zł – dlatego warto polować na promocję! Po prostu, ze swojego NutriBulleta jestem w 100% zadowolona i stwierdzam – ten produkt w Telezakupach Mango warto kupić i na pewno nie jest kolejnym „tanim" gadżetem na 5 minut!

Poduszki Dormeo z pianką z pamięcią kształtu

Dormeo – to najbardziej niedoceniona i nierozpromowana marka dostępna w Mango! A szkoda, bo te produkty są naprawdę rewelacyjne! Od razu trzeba podkreślić – oczywiście nie wszystkie gadżety Dormeo są warte polecenia, ale jest tam mnóstwo perełek. Niestety, zwykle nie są to produkty, które można zobaczyć w reklamach Telezakupów Mango. Pierwszą z perełek marki Dormeo są poduszki z tzw. Memory Foam, czyli pianką z pamięcią kształtu. Możemy gnieść tę piankę jak tylko chcemy, a ona i tak wróci do swojego kształtu! I podczas snu to się naprawdę przydaje, szczególnie dla osób, które rano odczuwają bóle głowy, szyi, czy kręgosłupa. Oczywiście z czasem, poduszka na stałe „wygniecie" się, idealnie pod kształt naszej głowy, ale dzięki temu będzie znacznie wygodniej, niż przy „zwykłych”, tradycyjnych poduszkach.

Dormeo ma wiele poduszek z Memory Foam, anatomiczne, duże, wysokie, z możliwością wyjęcia części wkładu... po prostu taką poduszkę trzeba dopasować indywidualnie. Dodam jeszcze, że na początku po zmianie zwykłej poduszki, na taką, poranne bóle mogą się nasilić. Ciało i poduszka muszą mieć czas, żeby się dopasować, więc warto poczekać – u mnie trwało to prawie 2 tygodnie i 2 razy ujmowałam trochę wkładu, czyli pianki... ale już nigdy nie zamieniłabym tej poduszki na zwykłą! Podobne poduszki z pianką oferuje coraz więcej firm, np. Ikea, więc myślę, że każdy może dobrać coś odpowiedniego dla siebie.

Materace stelażowe Dormeo

© dormeo.pl

To kolejny produkt Dormeo, w którego zbawienne działanie na początku zupełnie nie wierzyłam... ale to naprawdę całkowicie zmienia jakość snu! Chodzi o materace stelażowe... Podkreślam, że polecam tylko materace stelażowe(!) Dormeo – w przeciwieństwie do ich materacy nawierzchniowych, które wg mnie są tylko gadżetem, raczej nie wpływającym na komfort spania. Wyjaśniłam już wszystkie różnice, więc do rzeczy.

© youtube

Żaden materac stelażowy nie jest tani, niezależnie od firmy, ale to bardzo ważna rzecz, którą należy dobrać indywidualnie i przetestować. Wcześniej miałam tylko do czynienia z materacem z Jysk i był po prostu w porządku (innych marek nie testowałam, więc nie mogę porównać). Jednak czuję, że materac Dormeo dużo zmienił w moim komforcie snu – naprawdę wiele zależy od doboru odpowiedniego materaca. Wersji materacy stelażowych od Dormeo jest sporo, różnią się wysokością, stopniem twardości, wybór jest spory. Osobiście najbardziej lubię modele z odwracalnym rdzeniem – to kompletnie zmienia zasady gry! Każdy z partnerów może dobrać twardość do swoich potrzeb, a „wiercenie się” nie jest odczuwalne i w końcu wszyscy są zadowoleni i... wyspani!

Rovus Spray Mop

Jest chyba najbardziej „gadżetowym" spośród produktów, które polecam. Wiele osób pewnie kojarzy go z irytujących reklam w tv... ale mimo wszystko lubię go i często z niego korzystam. Co tu ukrywać - to po prostu mop – pewnie można kupić podobne w innych sklepach. Ale muszę przyznać, że do sprzątania na co dzień, szybkiego przetarcia podłogi, szczególnie gdy ma się zwierzaki, jest bardzo poręczny. Zajmuje mało miejsca, nie trzeba nosić kubła z wodą, bo ma zamontowany mały pojemnik ze spryskiwaczem... i najważniejsze, nie wyciska się nakładki, po prostu odrywa się ją z rzepa i pierze w pralce! Wiadomo, że takie nakładki z mikrofibry trzeba dość często zmieniać, bo jeśli będą zbyt brudne, zaczną zostawiać ślady na podłodze, to po pierwsze. Po drugie, raczej nikt nie chciałby wrzucać do pralki bardzo brudnych i zużytych nakładek.

Jednak, jak podkreślam, traktuję tego mopa jako podręcznego, żeby zetrzeć coś „na już”. Chcąc dokładnie umyć nim podłogę w całym domu, musiałabym przynajmniej raz zmienić nakładki, więc po prostu to by się nie opłacało. Dlatego dla wszystkich osób posiadających zwierzaki, małe dzieci lub chcących łatwo utrzymać porządek w domu na co dzień – polecam!

Posiadacie produkty z Telezakupów Mango, które byście polecili lub których zakupu żałujecie?