6 zdań wypowiedzianych przez abp Sławoja Leszka Głódzia, których nikt nie spodziewałby się usłyszeć z ust osoby duchownej

6 zdań wypowiedzianych przez abp Sławoja Leszka Głódzia, których nikt nie spodziewałby się usłyszeć z ust osoby duchownej

Metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zasłynął kilka dni temu swoim niewybrednym komentarzem do filmu „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego – stwierdził że nie ogląda „byle czego”. Okazuje się, że to niejedyna wypowiedź arcybiskupa, która może wprawić w osłupienie.

Internet jest pełen doniesień o ekscesach arcybiskupa. Jak donosi Wprost:

Arcybiskup budził go [księdza kapelana - przyp. red.] w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca. Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol.

Można się domyślać, że mocnych cytatów autorstwa „złotoustego” duchownego istnieją w nieoficjalnych środowiskach dziesiątki. My jednak skupiliśmy się wyłącznie na tych udokumentowanych… i to zdecydowanie wystarczy.

1. „Wczoraj miałem inne zajęcia, nie oglądam byle czego.” – do dziennikarki TVN pytającej o komentarz do filmu Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele

Podczas krakowskiej procesji ku czi św. Stanisława Biskupa dziennikarka poprosiła o komentarz do filmu abp Sławoja Leszka Głodzia. – Wczoraj miałem inne zajęcia, nie oglądam byle czego – stwierdził duchowny. Pytany o to, kiedy skończy się ukrywanie przypadków pedofilii w Kościele, abp Głódź nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć. – Idziemy się modlić teraz, proszę mnie nie atakować i nie prowokować, bo ja taki naiwny nie jestem, jak Pani myśli – powiedział.

Po kontrowersyjnych słowach dotyczących filmu, metropolita gdański nie jest już mile widziany na terenie Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Artyści sprzeciwili się jego zachowaniu publikując plakat z przekreśloną głową duchownego.

„Użyłem niewłaściwych słów; chcę zapewnić, że nie miały one na celu urazić ofiar pedofilii – tym bardziej te osoby przepraszam i łączę się z nimi w ich cierpieniu” - napisał w oświadczeniu abp Sławoj Leszek Głódź, przepraszając w ten sposób za swoje haniebne słowa.

2. „Usiadłem na gnoju" – po przejęciu władzy w zadłużonej po uszy archidiecezji Gdańskiej

„Przez lata abp Głódź uchodził za najbardziej wytrawnego biznesmena w polskim Kościele, ale kiedy przejął władzę w zadłużonej po uszy archidiecezji, jego dobra passa musiała się skończyć” – donosił portal Natemat.pl

Głódź objął arcybiskupstwo bynajmniej nie z zamiarem pochylania się nad każdą złotówką. Zamieszkał przy kurii, ale lokalizacja mu nie pasowała, choć pod tym adresem rezydowali wszyscy gdańscy biskupi od 1925 r.

– Ciasno, gwarno, ani chwili spokoju – skarżył się dziennikarzom. – Usiadłem na gnoju – miał oświadczyć jednemu ze współpracowników abp Głódź.

3. „Co ty, k**wa, nawet nalać nie potrafisz! (…) Bądź moim actimelkiem!” – do swojego kapelana w trakcie libacji i następnego dnia o poranku

Jeden z księży, który służył u arcybiskupa zeznaje, że ten budził go w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca. Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol, krzycząc: „Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!”. Rano na kacu wzywał go, żądając „actimelka” i krzycząc: „Bądź moim actimelkiem!”. Upokarzał, wyzywał go, pomstował na jego rodzinę przy swoich gościach, często słynnych politykach różnych opcji.

Tekst o „aktimelku” stał się tak poplarny, że powstały nawet memy z wizerunkiem arscybiskupa, nawiązujące do reklamy popularnego napoju mlecznego dla dzieci

© Kwejk.pl

4. „Spi**dalaj!” – do fotoreportera, który próbował zrobić mu zdjęcie

Podczas uroczystości objęcia władzy przez arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, następcy kardynała Stanisława Dziwisza, na której pojawił się abp Sławoj Leszek Głódź, jednym z oficjalnie akredytowanych reporterów był Tytus Kondracki, który tak wspomina tę sytuację:

Po uroczystości w Katedrze Wawelskiej, pojechałem pod kurię na Franciszkańską, gdzie nowy metropolita wystawiał oficjalny obiad dla prezydenta Andrzeja Dudy i innych dostojnych gości. […] W pewnym momencie z kurii wyszedł arcybiskup z mężczyzną, który poprosił mnie o zdjęcie z duchownym. Miał na sobie dużo orderów. Kiedy sięgnąłem po aparat, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wypalił do mnie: „Spi**dalaj”. Zbaraniałem. Zapytałem, czy księdzu wypada używać takich słów, ale nie odpowiedział.

5. „To co, polewasz? […] To kto tu, k**wa, dowodzi?” – do jednego z ochroniarzy na pokładzie prezydenckiego samolotu

Tak wspomina jeden ze współpracowników Aleksandra Kwaśniewskiego lot prezydenckim samolotem na uroczystości katyńskie:

Pamiętam, jak w 1996 r. lecieliśmy z prezydentem do Krakowa. Okazało się, że leci z nami też biskup. Wsiedliśmy do samolotu. A biskup mówi do jednego z ochroniarzy: „To co, polewasz?”. I wtedy nagle wszyscy usłyszeliśmy Jerzego Dziewulskiego (ówczesnego szefa ochrony prezydenta Kwaśniewskiego): „Nie polewasz!”. Wówczas oburzony biskup krzyknął: „To kto tu, k**wa, dowodzi?”. „Ja tu, k**wa, dowodzę. I nie polewasz” – powiedział Dziewulski i nikt nie polewał.

6. „Na nudności bierze, jak się tego słucha […] Wyglądało na to, jakby co drugi był hetero czy co trzeci homo […] To fala, która dopłynęła do nas i przeminie.” – o związkach partnerskich w Radiu Gdańsk

Abp Sławoj Leszek Głódź był gościem Radia Gdańska. Agnieszka Michajłow, dziennikarka prowadząca rozmowę, zapytała co uważa na temat związków partnerskich, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych i czy obserwuje toczącą się na ten temat dyskusję polityczną.

Metropolity gdański oświadczył:

Na nudności bierze, jak się tego słucha. Nawet w publicznej telewizji, w dziennikach, przez 15 minut, przecież tego nie można słuchać. Nie wiem, jak rodziny z dziećmi, z tym…, to wszystko znoszą. Wczoraj na przykład prowadzący, pan Kraśko, nie wiem, czy to on przygotowywał, ale te relacje piosenkarek, ministrów spraw zagranicznych Niemiec… Wyglądało na to, jakby co drugi był hetero czy co trzeci homo. Więc nie przesadzajmy. To fala, która dopłynęła do nas i przeminie.

7. Bonus: tak wygląda posiadłość arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia we wsi Bobrówka

Dwudziestohektarowa posiadłość z pałacem mieści się w rodzinnej wsi Bobrówka. Sama ziemia jest warta około miliona złotych. Budynki i ich wyposażenie nawet dwa, trzy razy tyle. Architekturę wzbogacają gipsowe figurki jeleni i lwów na murze, który chroni część posiadłości.

Jednego z mieszkańców wsi cytuje Newsweek:

Wybrani przez arcybiskupa, którzy wykonują w pałacu drobne naprawy, opowiadają, że widzieli marmurowe podłogi, pozłacane meble, żyrandole z poroża jeleni i portrety dobrodzieja oprawne w bogate ramy.