75-letnia pani Barbara zawstydza turystów. "Tym, którzy siedzą w tych bryczkach powinno być wstyd!"

75-letnia pani Barbara zawstydza turystów. "Tym, którzy siedzą w tych bryczkach powinno być wstyd!"

Uważasz, że 75 lat na karku to same utrapienia, choroby, nuda i brak chęci do życia? Nic bardziej mylnego! Pani Basia odważnie pokazuje, jak żyć na emeryturze i być w zgodzie ze swoim sumieniem.

Damian Bachnacki
18.10.2018, 14:01

Najszybsza babcia świata!

Mowa tu o Barbarze Prymakowskiej, 75-latce z Tarnowa, nazywanej „najszybszą babcią świata”. Pokonanie trasy na Morskie Oko zajęło pani Basi około godziny i stanowiło jedynie trening przed maratonem. Jednak, mimo licznych sukcesów biegowych, to właśnie ten niepozorny wypad w góry wywołał w mediach społecznościowych prawdziwą lawinę. Dlaczego?

Zawstydza „nastoletnich emerytów”

Wszystko za sprawą jednego zdjęcia, na którym biegaczka wyprzedza wóz konny po brzegi wypełniony ludźmi. Dodatkowo pani Barbara wyznała, że po drodze minęła aż 5 takich bryczek, a w większości pasażerami byli młodzi, w pełni sprawni ludzie! To rozwścieczyło komentujących zdjęcie, nie kryli oni oburzenia oraz zażenowania postawą dzisiejszej młodzieży:

Pani Basiu szacun ogromny i wielkie brawa za trening i świetny przykład dla młodego rozleniwionego pokolenia nastoletnich emerytów

Takie zdjęcie powinno trafić do spotu reklamowego propagującego ochronę tych koni. Jest Pani wzorem dla wielu pokoleń

Pani Barbara jest bardzo aktywną osobą

Rok temu weszła na Mont Blanc

Nie krzywdźmy ich!

Jak można się było spodziewać, zdjęcie pani Barbary, z gracją wyprzedzającej bryczkę, szybko obiegło internet i zostało wykorzystane przez liczne organizacje, zarówno promujące aktywność fizyczną, jak i walczące o prawa zwierząt. To tam przeniosła się gorąca dyskusja, gdzie ścierały się argumenty wrażliwych na los udręczonych koni, ze zwolennikami wygodnego konnego środka transportu.

We wozach siedzą śmierdzące lenie, którym góry z przejażdżką po parku się pomyliły.

Po co się wtrącać do czyjegoś stylu życia, czy przejechał się dorożką, czy poszedł pieszo? Konie to tylko zwierzęta. Tak jak wspomniałam są stworzone po to, żeby pracować siłowo.

Ciekawe czym podróżowali ludzie dopóki nie było samochodów hmmm niech zgadnę.

Zanim nie było samochodów ludzie podróżowali końmi, używali prezerwatyw z baranich jelit i palili na stosie kobiety za czary. Pasażerowie fasiągów nie ogarniają, że świat poszedł do przodu i chyba wciąż używają prezerwatyw z baranich jelit, bo jest ich coraz więcej.

Mają pianę na pyskach

Pod wpisami o prawach zwierząt zawsze są dwa obozy – zwolenników oraz przeciwników ich egzekwowania, lecz argumenty używane przez obie grupy zwykle są przepełnione emocjami. Osoby zainteresowane rzetelnymi informacjami o losie koni w Polsce mogą je znaleźć m.in. na profilu Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni. Każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie w tej sprawie, jednak da się zauważyć, że przykłady seniorów, którzy pomimo barier wiekowych pieszo zdobywają Morskie Oko, są coraz popularniejsze w mediach społecznościowych. Również 77-letnia babcia pani Anety podjęła wyzwanie i bez względu na problemy zdrowotne dała lekcję miłości do zwierząt.

Nawet moja babcia zrozumiała o co chodzi z tymi końmi – wspomina pani Aneta i dodaje – Jadąc tam myślała jak wiele innych osób, że konie od zawsze pracują ciężko na wsi i w mieście. A później zobaczyła jaka to trasa i ile osób różnej wagi wsiada i jak te konie się męczą, pocą i aż im żyły wychodzą i mają pianę na pyskach.

Jakie macie zdanie o ludziach „zdobywających” Morskie Oko jadąc w bryczce?

Konie umierają a dyskusja trwa...

Coraz więcej ludzi głośno mówi, że po ludzku jest im szkoda koni, które co roku padają z powodu katorżniczej pracy w skandalicznych warunkach. Przepełnione wozy, skrajny upał, brak odpoczynku i dostępu do wody – na to są skazywane konie nad Morskim Okiem! Niestety, mimo usilnych apeli, żeby zabronić bryczek jako środka transportu na tej trasie lub żeby zastąpić wozy konne przyjaznymi dla środowiska meleksami, nic w tej sprawie się nie zmienia. Żadnego skutku nie przynosi publiczne zawstydzanie ludzi jadących bryczkami, nadal ustawiają się do nich kolejki chętnych. Również władze Tatrzańskiego Parku Narodowego pozostają głuche na problem i nie chcą wprowadzić tak potrzebnego zakazu. Dlatego należy sądzić, że nawet wyczyny 75-letniej pani Basi, 77-letniej babci pani Anety oraz im podobnych, nie zdołają ocalić życia naszych pięknych koni.

Jak oceniasz kondycję fizyczną Polaków? Czy osoby jak pani Basia pomogą zmienić postawę turystów?