94-Letni Pan Józef Wrócił Do Polski Po 78 Latach. Bohater Stoczył Wieloletnią Batalię o Marzenia!

94-Letni Pan Józef Wrócił Do Polski Po 78 Latach. Bohater Stoczył Wieloletnią Batalię o Marzenia!

Miał życie pełne zakrętów i przykrych niespodzianek, ale nigdy nie przestał być patriotą. Weteran walk pod Monte Casino, aby wrócić do Polski stoczył jedną z najcięższych bitew w życiu. Zobacz, dlaczego było to tak trudne i co trzeba było zrobić, żeby się udało!

Damian Bachnacki
2.11.2018, 18:39

Zaskakujące spotkanie!

W kwietniu 2016 r. w australijskim Ashfield doszło do spotkania, które bezpowrotnie zmieniło życie dwójki Polaków! W jednym z barów 30-letni Mateusz Otrębiak, od 6 lat mieszkający w Australii, zaczął spontaniczną pogawędkę z 94-letnim Józefem Kowalczykiem. W kolejnym tygodniu sytuacja się powtórzyła i panowie poznawali się coraz lepiej. Tak niepozornie zaczęła się ich wspólna przygoda i wielka przyjaźń...

Pan Józef w młodości

Wojenna przeszłość

Józef Kowalczyk urodził się 10 marca 1924 r. w Lubomierzu koło Limanowej. Podczas II Wojny Światowej wraz z bratem wstąpił do wojska. Był m. in. w armii gen. Andersa i brał udział w walkach pod Monte Casino. Pan Józef po zakończeniu wojny osiadł w Wielkiej Brytanii. Jego brat zginął na froncie, dlatego musiał radzić sobie sam. W 1965 r. przyjechał do Australii i pracował tam aż do 76. roku życia. Podejmował się różnych zajęć, w fabryce samochodów lub sezonowo przy zbieraniu owoców. W Australii Pan Józef był sam, nie miał żadnej rodziny.

Niespełnione marzenie...

Podczas któregoś z kolei spotkania, 94-latek wyznał swojemu nowemu przyjacielowi, że ma jedno tylko marzenie. Chciał wrócić do Polski i znów zobaczyć swoje ukochane góry, w otoczeniu których się wychował. Cel pana Józefa, z pozoru bardzo prosty do zrealizowania, okazał się jednak prawie niemożliwy! Wszystko przez uraz, jakiego doznał w 2015 roku. Niefortunnie upadł i złamał miednicę, co w tym wieku było ogromny zagrożeniem. Lekarze obawiali się, czy starszy pacjent przeżyje operację, a już na pewno wykluczali powrót do pełnej sprawności i chodzenia. Jednak swoim ogromnym uporem i ciężką pracą, pan Józef już rok po wypadku samodzielnie chodził! Mimo tego, z powodu braku rodziny oraz opieki, decyzją australijskich służb socjalnych weteran został ubezwłasnowolniony oraz umieszczony w ośrodku dla seniorów. Co prawda 94-latek wyraził na to zgodę, ale jak twierdzi nie był świadomy, z czym to się wiąże. A w praktyce uniemożliwiło to weteranowi powrót do ojczyzny! Jego emerytura była w całości zabierana przez ośrodek, a na jakikolwiek wyjazd swoją zgodę musiał wyrazić państwowy opiekun prawny. Taka zgoda nie została udzielona, ale Mateusz Otrębiak, nowo poznany przyjaciel pana Józefa, postanowił za wszelką cenę spełnić marzenie o powrocie do Polski.

94-latek był pełen nadziei, mimo ciężkich chwil

Poruszający apel

Mateusz Otrębiak wraz ze swoją australijską znajomą, podjęli decyzję o założeniu internetowej zbiórki dla pana Józefa. 94-latek nie dysponował swoją emeryturą, a w celu uzyskania zgody na jego wyjazd do Polski konieczne było stoczenie kosztownej batalii sądowej. Ludzie okazali się wrażliwi na los weterana i zebrane zostało ponad 14 tyś. dolarów! Pomóc w rozpowszechnieniu akcji miał ten filmik.

Trudna batalia

Pierwszy państwowy opiekun prawny pana Józefa nie wyraził zgody na jego wyjazd do ojczyzny, drugi opiekun podtrzymał tę decyzję. Ambasada Polski w Australii również nie chciała pomóc, tłumacząc się, że 94-latek nie ma polskich dokumentów. Powoli wszyscy zaangażowani w tę sprawę zaczęli tracić nadzieję, ale zdecydowali się jeszcze na wejście na drogę sadową. Po ponad roku walki udało się uzyskać orzeczenie sądu australijskiego zakładające, ze pan Józef może wyjechać do Polski, a Mateusz Otrębiak zostanie jego opiekunem prawnym na czas tej podroży. Niestety była to jedynie zgoda na terminowy wyjazd na wakacje, a nie powrót do kraju na stałe. Mimo nie w pełni satysfakcjonującej decyzji sądu, radość pana Józefa była ogromna, bo jego marzenie w końcu mogło się spełnić!

Dokonali niemożliwego!

W końcu, 9 lipca 2018 r., Józef Kowalczyk wylądował na lotnisku w Balicach, wraz z Mateuszem Otrębiakiem. Powitanie weterana było niezwykle huczne, zagrała góralska kapela, a wzruszeniom nie było końca. 94-latek zamieszkał w rodzinnym domu swojego 30-letniego przyjaciela, w małopolskiej Orawce. Niewiele dzieliło go więc od swojej ukochanej Limanowej i to tam odbyła się pierwsza wycieczka pana Józefa. W kolejnych dniach zwiedzał także ościenne miejscowości i wszędzie był goszczony jak bohater. Po raz pierwszy od 78 lat czuł, że jest w domu!

Happy end?

W sierpniu 2018 r. przyszła decyzja władz państwowych, o nadaniu Józefowi Kowalczykowi obywatelstwa polskiego. Jednak pojawił się kolejny problem – australijski opiekun prawny 94-latka wzywa go do natychmiastowego powrotu do Australii! Zgoda sądu na pobyt w Polsce była jedynie czasowa, dlatego groźba powrotu weterana do Australii powróciła. Na szczęście udało się uzyskać opinię lekarską, która stanowczo zabrania tak dalekich podroży w tym wieku i pan Józef nadal może cieszyć się swoją utęsknioną ojczyzną. Kwestie prawne związane ze przeprowadzką lub emeryturą trzeba jeszcze w Australii uregulować, ale wszyscy są dobrej myśli i nie wyobrażają sobie, żeby Józef Kowalczyk nie mógł zostać w Polsce, ze swoją nową rodziną Otrębiaków.

Józef Kowalczyk jest szczęśliwy z nową rodziną!

Czy uważacie, że państwo polskie wystarczająco angażuje się w pomoc osobom takim, jak pan Józef?