Bloger apeluje na Facebooku: "Jeśli chcesz być szczęśliwym rodzicem, potrzebujesz spędzać czas bez swoich dzieci".

Bloger apeluje na Facebooku: "Jeśli chcesz być szczęśliwym rodzicem, potrzebujesz spędzać czas bez swoich dzieci".

Pewien bardzo zaangażowany w rodzicielstwo tata z powodzeniem prowadzi blog i podcast "Ojcowska Strony Mocy". Mężczyzna niedawno umieścił na swoim Facebooku dość kontrowersyjny wpis, na temat konieczności znalezienia przez rodziców, a zwłaszcza przez matki, czasu spędzanego bez towarzystwa własnych dzieci.

Pod postem na stronie "Ojcowska Strony Mocy" znajduje się już 576 komentarzy i ponad 3 000 udostępnień. Co sprawiło, że wpis tego nowoczesnego taty stał się aż tak popularny? Przekonajcie się, do czego zachęca facet, który sam mówi o sobie "humanistyczny inżynier" i uczy innych rodziców, by szukali wciąż nowych mocy w codziennej trosce o wychowanie ukochanych pociech...

Kamila Mrozek
5.02.2020, 14:49

Jarosław Kania to mąż, ojciec trójki córek, bloger i podcaster znany w internecie z "Ojcowskiej Strony Mocy", którą nazywa "subiektywnym przewodnikiem po ojcostwie".

Mężczyzna w dowcipny, ale i pełen tkliwej miłości sposób szczerze opisuje na blogu swoje doświadczenia wynikające z bycia mężem i ojcem.

© Facebook/Ojcowska Strona Mocy

Szukając odpowiedzi na ważne oraz trudne pytania, znajdując praktyczne sposoby rozwiązywania problemów i ucząc się mądrego oraz bezpiecznego funkcjonowania we współczesnym świecie mogę zmienić siebie. Mogę stać się lepszym człowiekiem i lepszym rodzicem. A dzięki temu, moje dzieci, będą miały szansę na lepsze życie w lepszym świecie. I chcę pokazywać innym osobom (tak, Tobie też) te sposoby i zachęcać do tego wysiłku, bo nikt z nas nie jest w stanie zmienić kogoś innego, ale każdy z nas może zmienić siebie samego - tak pisze o misji swojego bloga Jarosław Kania.

Niedawno na Facebooku Jarosława Kani pojawił się obszerny, bardzo intrygujący wpis. Przeczytajcie go uważnie, naprawdę ten facet, wie, o czym mówi ;)

W dotychczasowej, 11-letniej, karierze ojcowskiej dwukrotnie zostałem w domu z dziećmi na dłużej. Te 17 miesięcy gruntownie zmieniło moje postrzeganie macierzyństwa, rodzicielstwa i tego, co w życiu ważne.

I gdybym miał wskazać jedną najważniejszą rzecz, jakiej się nauczyłem to powiedziałbym, że: 😆Jeśli chcesz być szczęśliwym rodzicem, potrzebujesz spędzać czas bez swoich dzieci.😆

Nie zdawałem sobie z tego sprawy przy dwóch pierwszych córkach. Gdy wracałem z pracy i spotykałem w domu zmęczoną, ze wszystkich sił starającą się połączyć wszelkie obowiązki, żonę rzucałem: „Jak Ci minął dzień, kochanie? Bo w pracy było ciężko, muszę trochę odpocząć. Dobrze się dziś bawiliście? Co dziś na obiad?” Dodatkowo w głowie rozbrzmiewała mi zasłyszana kiedyś złota myśl, że „pracodawcy cenią sobie kobiety po macierzyńskim, bo potrafią one świetnie gospodarować czasem, organizować sobie pracę i ustalać priorytety”. No więc zostanie w domu z dziećmi to same plusy – i na teraz, i na przyszłość.

Dopiero gdy nasze domowe role się odwróciły, to zdałem sobie sprawę jak bardzo krzywdzące i frustrujące było to co mówiłem, co myślałem i co robiłem. A także to, czego nie robiłem. Z jednej strony bowiem czas spędzony z dziećmi to naprawdę niezwykły dar. Codzienne śledzenie ich postępów, wspólne spacery i zabawy dają piękne wspomnienia i pozwalają zbudować nić, której czas tak łatwo nie zniszczy. Ale z drugiej strony każdy kto przerobił codzienną logistykę jedzeniowo-praniowo-edukacyjno-medyczno-zakupową wie, że spokojnie można porównać ją z wyzwaniami stojącymi przed mitycznymi pracami Heraklesa. A już jedną z najgorszych rzeczy, jaką może zrobić rodzic z dzieckiem w domu, to coś zaplanować.

Wówczas nieznane kosmiczne siły odczytują Twoje niecne zamiary (czy to popracowania, czy to wykorzystania czasu dla siebie) i przekazują je telepatycznie dzieciom, które nagle nie idą spać w tych samych godzinach co zawsze albo będą rzygać lub płakać pół nocy pozbawiając Cię wszelkich sił i chęci. A nierzadko podniosą im temperaturę zmuszając Cię do wykręcania kilkadziesiąt razy wiecznie zajętego numeru przychodni, a ostatecznie do wymarszu z chorym dzieckiem o 9 rano, by dowiedzieć się, że może lekarz przyjmie Cię po 13. Oczywiście jeśli się zgodzi. I cały misterny plan ***. A gdy potem po południu słyszysz pytanie „Dobrze się dziś bawiliście? Co dziś na obiad?” to zaczynasz w głowie kalkulować czy przypadkiem wymordowanie rodziny nie jest rozsądnym rozwiązaniem, bo przynajmniej w Sztumie będziesz miał ułożony rytm dnia do końca życia. Az w końcu po kilku miesiącach takiego funkcjonowania zdałem sobie sprawę, za czym tak naprawdę tęsknię: Za czasem bez krzyków, pieluch i ciągłych pytań. Za kontaktem z dorosłym człowiekiem, z którym pogadam o czymś innym niż o rozszerzaniu diety, kupkach czy promocjach w lidlu. Krótko mówiąc – za czasem dla siebie, z samym sobą. Czasem, który miałem, gdy codziennie chodziłem do pracy - dojazdy we względnej ciszy, rozmowy z ludźmi i rozwiązywanie dorosłych problemów, były teraz na wagę złota.

W 2018 r. GUS podał, że proporcja kobiet i mężczyzn podejmujących się opieki nad dziećmi w ramach rocznego urlopu rodzicielskiego to 100:1. Sto kobiet na jednego mężczyznę.

Dlatego też, z czystym sumieniem i bez posądzeń o dyskryminację kieruję następujące słowa do mężczyzn, mężów, partnerów, ojców: Jeśli zależy Ci na tym, by Twoja żona, partnerka była szczęśliwą matką, szczęśliwą kobietą, to pomóż jej w tym i oddaj jej trochę swojego czasu. Spędź go z dziećmi, by ona mogła wykorzystać go na pracę, na studia, na sport, na relaks, na kilkudniowy wypad bez rodziny…- na to, co sama zechce. I choć początki mogą okazać się trudne, to szybko zauważycie, że ten czas będzie błogosławieństwem nie tylko dla niej, ale także dla całej Waszej rodziny.

Ten wpis w sugestywny i przystępny sposób pokazuje, jak zmienia się hierarchia wartości w życiu rodziców. I choć wychowanie dzieci wymaga od nich ogromnego zaangażowania, warto pamiętać, że dotychczasowe potrzeby, marzenia, zainteresowania nie znikają w kobiecie i mężczyźnie wraz z pojawieniem się na świecie dziecka.

Wpis Jarosława Kani jest szeroko komentowany i udostępniany w internecie, przede wszystkim przez matki, które ze wzruszeniem potwierdzają "tak, potrzebujemy czasu wolnego bez dzieci".

Poniżej znajduje się kilka komentarzy, widać, że słowa blogera wzbudzają wiele emocji, choć oczywiście nie wszyscy podzielają entuzjazm związany z tym, "że w końcu jakiś facet napisał bez lukru o byciu rodzicem siedzącym z dziećmi w domu"...

Tekst pierwsza klasa, brawo! Tylko ze bardzo czesto kobiety same sa sobie winne, wyreczajac we wszystkim mezczyzn od pierwszych dni zycia dziecka, bo wiedza lepiej, bo zrobia lepiej. Ile razy az mnie serce bolalo, jak widzialam jak maz przebiera naszego pierworodnego. Ale co, wychodzilam z pokoju. :-P Dwa dni plakalam, jak mial zabrac 1,5 rocznego wtedy pierworodnego na dwa tygodnie do babci na inny kontynent. Ranyy, jaka ja bylam wsciekla wtedy na niego, ze mi dziecko zabiera. Kilka tygodni temu sama namawialam go, ze da sobie swietnie rade i spokojnie moze leciec sam z dwojka (8 i 4,5 😈😈😈😈). Dlatego mysle, ze obie strony musza sobie cos uswiadomic- mama, ze tata tez moze byc fajna mama, a tata- wlasnie to, co opisales. :-)

Dzięki z ten tekst bo trafiony w sedno! Czas dla samej siebie jest bardzo ważny bo jak to się mówi " szczęśliwa mama, szczęśliwe dzieci ". Nie raz mój maz ma wychodne bo jak twierdzi należy mu się odpoczynek po pracy (żeby nie było nie neguje tego) a ja siedze w domu, bo nie mam z kim zostawić maluchów, a tak naprawdę jeśli się chodź trochę nie pracuje zawodowo ciężko samej wyjść na miasto wieczorem choć po to żeby po jakimś okresie czasu się oderwać i zostawić problemy bycia rodzicem choć na chwile z tyłu.

Ja byłem przez miesiąc z synem w ramach urlopu wypoczynkowego :p (wyszło z braku możliwości zapewnienia mu opieki) do tego średnio 3-4x w miesiącu moja żona ma całodobowe dyżury i doskonale rozumiem ten tekst. Nie raz miałem dość, co prawda dziecko wynagradza to jednym buziakiem, uśmiechem czy przytulesem ale nie zrozumie tego ten kto nie przeżył :D do pracy wróciłem wypocząć :p

Jakie to prawdziwe, czasem mam wyrzuty sumienia, za samą myśl, że potrzebuję trochę czasu bez dzieci, ale z drugiej strony wiem, że to są normalne i zdrowe myśli, które raz na jakiś czas trzeba wcielać w życie :)

Naprawdę? Żeby zrozumieć to wszystko trzeba samemu zająć się dziećmi przez dłuższy czas? Nie wystarczy zaobserwować w jakim stanie jest żona? Wysłuchać jej skarg? Dopiero mądry wpis w internecie ma obudzić męską empatię? Zaczynam wierzyć że większość mężczyzn to nieogarnięte dzbany.

W takim razie jestem inna. Czas spędzony z synkiem dodaje mi energii. Może nie tej fizycznej, ale z pewnością psychicznej. I choć wiem, że gdybym chciała to mogłabym wyjść gdzie tam tylko chcę, to ja po prostu tego nie potrzebuję. Najcenniejszym czasem dla mnie jest ten spędzony z rodziną. Czy to znaczy, że brak czasu tylko dla siebie (chyba, że 5 minut w toalecie sie liczy) czyni ze mnie nieszczęśliwą? Na pewno nie..

W dzisiejszych czasach coraz więcej mówi się o świadomym rodzicielstwie, w którym ważne jest nie tylko szczęście dziecka, ale i jego mamy, taty.

Często słyszy się powiedzenie, że "szczęśliwa i zrelaksowana mama, to szczęśliwe dziecko", ale...

Nie wszyscy rodzice umieją znaleźć czas tylko dla siebie i pozbyć się frustracji, jaka często wiąże się z rutyną i ciężarem rodzicielskich obowiązków...

Co sądzicie o apelu zawartym na Ojcowskiej Strony Mocy?

Zgadzacie się, że każdy rodzic powinien umieć znaleźć czas tylko dla siebie i nauczyć się doceniać partnerkę/partnera, któremu przyszło spędzać większość czasu z dzieckiem?