Brakuje maseczek ochronnych. Więźniowie zaczęli szyć, zamiast czekać na dostawy producentów

Brakuje maseczek ochronnych. Więźniowie zaczęli szyć, zamiast czekać na dostawy producentów

Panika przed wirusem staje się coraz bardziej przejmująca. Maseczki ochronne stały się towarem deficytowym, podobnie zresztą jak mydła, środki czystości i wszelkiego rodzaju preparaty do dezynfekcji. Brak podstawowych środków walki z koronawirusem zmusił wiele osób do podjęcia niekonwencjonalnych kroków.

Kinga Kwiecień
14.03.2020, 21:18

Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze przejął inicjatywę. Od 13 marca rozpoczęto tam szycie maseczek na własną rękę.

Pani Maria oraz pani Krystyna bardzo sprawnie szyją, więc wykonanie jednej maseczki zajmuje im zaledwie ponad minutę, zaś koszt jej wyprodukowania to mniej niż złotówka.

Karolina Koziorowska, zastępca kierownika działu administracyjno-gospodarczego, zabrała głos w tej sprawie:

Prezes zaproponował takie rozwiązanie, załatwiłam belę materiału i gumki, a nasze panie ruszyły do szycia.

Przez pandemię koronawirusa i braki maseczek na rynku, za ich szycie wzięli się więźniowie.

© fot. Służba Więzienna

W zakładach przywięziennych podległych Ministerstwu Sprawiedliwości pracują więźniowie. W niektórych z nich już produkuje się środki ochronne, chroniące przed koronawirusem, a w pozostałych zakładach ta procedura będzie wdrożona w najbliższym czasie.

Wiceminister Michał Wójcik, przedstawiciel resortu w Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego, tłumaczy na jakiej podstawie zostały wdrożone te kroki:

Pan minister polecił mi sprawdzenie możliwości produkcyjnych zakładów przywięziennych w Polsce w zakresie produkcji środków dezynfekujących, ubrań ochronnych i maseczek. To są jednostki-przedsiębiorstwa, które produkują różnego rodzaju towary.

Więźniowie codzienne produkują 3,5 tysiąca maseczek, a wiceminister informuje, że produkcję można rozszerzyć do 7, czy nawet 8 tysięcy maseczek na dobę.

Już dwa tygodnie temu przygotowano specjalne procedury dotyczące osób, które trafiają do zakładów penitencjarnych. We wszystkich aresztach śledczych oraz wszystkich zakładach karnych mierzy się temperaturę ciała osobom, które mają wejść na teren obiektów.

Kontroluje się także osoby odwiedzające więźniów. Gdy temperatura ciała przekracza 38°C, wtedy wydaje się zakaz wejścia danej osoby na teren zakładu.

Według informacji podanej przez wiceministra Wójcika, w polskich więzieniach jest na chwilę obecną 58 przypadków podejrzenia koronawirusa.

40 przypadków dotyczy więźniów, zaś 18 przypadków to pracownicy służby więziennej. Wiceminister wyjaśnia:

Nie stwierdzono w tych sytuacjach, że występuje koronawirus, natomiast jest taka możliwość. Osadzeni są izolowani, a funkcjonariusze pozostają w kwarantannie. Jeżeli sytuacja się znacznie pogorszy, to zastrzegamy sobie prawo, żeby podjąć dalej idące działania. Tym najdalej idącym działaniem jest ograniczanie wizyt osób z zewnątrz w jednostkach penitencjarnych.