"Człowiek-mucha" udowodnił, że bez lin, haków i zaczepów można wspiąć się po fasadzie większości budynków.

"Człowiek-mucha" udowodnił, że bez lin, haków i zaczepów można wspiąć się po fasadzie większości budynków.

Widoczny na zdjęciach młody mężczyzna to prekursor popularnego dzisiaj "builderingu", czyli wchodzenia na elewacje budynków, które nie są do tego pierwotnie przeznaczone. Ten pochodzący z Krakowa akrobata zasłynął z bardzo intrygujących i niebezpiecznych wyczynów. Poznajcie historię "człowieka- muchy", przywodzącego na myśl skojarzenia ze Spider-Manem!

Krakowski akrobata uwielbiał wspinać się po fasadach różnych budynków, używając do tego wyłącznie rąk i nóg, ubrany zawsze w zwykły, codzienny strój. Mężczyzna cieszył się ogromną sławą, nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

Kamila Mrozek
27.11.2019, 16:35

Czy odgadliście, kto jest bohaterem naszego artykułu? To wiecznie igrający ze śmiercią Feliks Nazarewicz, znany akrobata z okresu Polski międzywojennej.

Oto Feliks Nazarewicz na iglicy w Krakowie. W tle widać słynny Dom "Pod Globusem". Zdjęcie zrobiono w 1928 r.

Feliks Nazarewicz uwielbiał wspinać się na budynki w różnych częściach Polski. Swoje występy kończył zwykle efektownymi skokami, wprost na rozciągnięte przez strażaków płachty. Dziś Nazarewicza nazwalibyśmy raczej Spider-Manem niż "człowiekiem-muchą". Z pewnością jego występy byłyby lepiej zabezpieczone. Ale czy jego ekstremalne poczynania dziś wzbudzałyby taką sensację wśród mieszkańców polskich miast jak miało to miejsce w latach 20. i 30. ubiegłego wieku?

Przed każdą ekstremalną wspinaczką, Nazarewicz uprzedzał o swoich planach policję, straż pożarną oraz dziennikarzy z lokalnej prasy. Jego pokazy zwykle nie były darmowe, mimo to nie brakowało chętnych, którzy gotowi byli nawet słono zapłacić za spektakularne widowiska z jego udziałem...

© Narodowe Archiwum Cyfrowe

Tutaj widzimy Feliksa Nazarewicza pozującego do zdjęć na dachu Pałacu Prasy. Czy wiecie, że wiele jego akrobatycznych występów kończyło się interwencją policji? "Człowiek-mucha" podobno nieraz wdrapywał się na budynki nieposiadające stosownych zezwoleń.

Pierwszy występ Nazarewicza odbył się w Krakowie roku 1928. Mężczyzna był sławny głównie dzięki swoim akrobatycznym wyczynom, ale warto wspomnieć, że przyczynił się także do uratowania strażaków w akcji gaśniczej, która miała miejsce w tym samym roku w Dąbiu pod Krakowem.

Wtedy to 24-letni wówczas Nazarewicz miał po rynnach wejść na najwyższe piętro i stamtąd upuścić liny, po których strażacy mogli dostać się na ziemię.

© Narodowe Archiwum Cyfrowe

A tutaj uwieczniono "człowieka-muchę" czyli Feliksa Nazarewicza podczas wspinania się po budynku przy ulicy Ossolińskich. Jesteście ciekawi, czy ten krakowski Spider-Man zawsze realizował swoje plany i osiągał bez zabezpieczeń najwyższe budynki w Polsce i za granicą?

Okazuje się, że czasem zdarzały mu się wpadki - tak, jak to miało miejsce np. w Łodzi i Poznaniu 1929 roku. Występy Nazarewicza jak zwykle przyciągnęły tłumy, ale gapie byli bardzo zawiedzeni. "Mucha okazała się słoniem" jak można było przeczytać potem nagłówki w prasie...

© "Głos Poranny" z 24 września 1929 roku.

Incydent w Poznaniu nieco obniżył notowania Nazarewicza w prasie, ale artysta wciąż z zapałem oddawał się występom w innych częściach Polski. Mimo podobnych wpadek w Bydgoszczy i Łodzi "człowiek-mucha" przez wiele lat wspinał się po dachach, rynnach, skakał na wysokie budynki.

© "Moja Gazetka" z 6 grudnia 1931 r

Ostatni raz o sztuczkach akrobatycznych Nazarewicza pisano w roku 1937, potem artysta miał parać się także pisaniem oryginalnych horoskopów... Jego karierę przerwała wojna, wiadomo też, że zmarł w 1967 r. mając 62 lata.

© Artykuł z "Przekroju" z 1946 roku (z MBC) "Kobiety urodzone pod znakiem "Wagi" są Wenery z postaci"

Feliks Nazarewicz nie był jedynym "człowiekiem-muchą" znanym w dawnej Polsce. Kariera podobnego akrobaty - Stefana Polińskiego zakończyła się tragicznym wypadkiem w roku 1928.

© kuriergalicyjski.com

Słyszeliście wcześniej o zapierających dech w piersiach akrobatycznych występach śmiałków takich, jak Nazarewicz, czy Poliński?

Może warto byłoby nakręcić film opisujący koleje życia tych niezwykłych Polaków?