Dostawca Uber Eats przyłapany przez klienta. Nie wiedział, że widać go w videofonie

Dostawca Uber Eats przyłapany przez klienta. Nie wiedział, że widać go w videofonie

Uber Eats staje się coraz popularniejszym systemem zamawiania jedzenia na dowóz, także w Polsce. Dostawcą może zostać praktycznie każdy, choć ewidentnie nie każdy powinien. Jeden z pracowników Uber Eats w Melbourne został przyłapany na.... podjadaniu posiłku klienta! To odosobniony przypadek czy może popularny proceder?

Marek Rajman
6.10.2018, 09:50

Ten dostawca Uber Eats z pewnością nie spodziewał się, że zostanie "bohaterem" internetu z ostatnich dni. Pewien mieszkaniec Melbourne zamówił posiłek przy użyciu popularnej aplikacji, odebrał dostawę i pewnie cała historia przeszłaby bez echa, gdyby nie obejrzał nagrania z videofonu. Materiał z monitoringu ukazał kuriera, który wyjada frytkę z paczki!

Zamawiający okazał się przyjacielem Eddiego McGuire'ego, który jest gospodarzem lokalnego programu radiowego Hot Breakfest. McGuire nagłośnił całą sprawę podczas programu, podgrzewając atmosferę słowami:

W miejscu gdzie mieszkam, dość często się zdarza, że przyjeżdża dostawca Uber Eats, odbierasz przesyłkę i myślisz: "Hej, czemu ona jest taka lekka?"

Za mało im płacą...

W obronie anonimowego dostawcy stanął Wil Anderson, współgospodarz programu. Anderson stwierdził, że pracownicy Uber Eats najwyraźniej nie są zbyt dobrze opłacani, a następnie żartobliwie dodał:

Jeśli nie dostajesz napiwku, przynajmniej poczęstuj się frytką

Opinie internautów są jednak znacznie ostrzejsze. I choć nie brakuje osób, które po prostu śmieją się z absurdalności całej historii lub nawet tłumaczą kuriera, zdecydowanie przeważają komentarze w stylu:

Kolejny powód, żeby nie korzystać z Uber Eats. Obrzydliwe!

Nie wiadomo gdzie wcześniej wkładał ręce...

Właśnie z tego powodu nie podoba mi się cała wizja Uber Eats!

Oprócz tego, pod wpisem na fanpage'u programu Hot Breakfest, pojawiło się kilkanaście komentarzy sugerujących, że internautom przydarzyły się podobne sytuacje z Uber Eats. Komuś dostarczono hamburgera.... bez mięsa, innym zniknęła cała pierś z kurczaka. To już trochę poważniejsze przypadki, niż "niewinne" podebranie jednej frytki...

Frytka w ramach napiwku?

Na nagraniu wyraźnie widać, jak beztrosko zachowuje się dostawca Ubera, nieświadomy tego, że jego poczynania nagrywane są przez domowy monitoring. Podchodzi do drzwi, próbuje się dostać do środka, a kiedy orientuje się, że klient zamierza za chwilę wyjść mu naprzeciw, spokojnie wyciąga z paczki pokaźnych rozmiarów frytkę i zajada ją podczas oczekiwania. Bezczelne okradanie klienta?

Uber Eats w Polsce - jest tak samo?

W Polsce dostawy jedzenia za pomocą Uber Eats to stosunkowa nowość, dostępna tylko w dużych miastach. Mieszkańcy Warszawy, Krakowa czy Poznania korzystają już z zamawiania posiłków przez aplikację, a kurierzy z charakterystycznymi zielonymi plecakami, kursujący na rowerach lub skuterach, są stałym widokiem na ulicach.

Jakkolwiek nie pojawiły się jeszcze doniesienia o nagraniach z monitoringu pokazujących podjadających kurierów, to polscy użytkownicy Uber Eats narzekają na coś innego - częste przypadki anulowania zamówienia. Kierowcy Ubera po prostu odmawiają realizacji dostawy i posiłek nie zostaje dostarczony. Klient oczywiście otrzymuje zwrot pieniędzy, ale w dalszym ciągu pozostaje głodny i nieusatysfakcjonowany. Polscy internauci skarżą się także na utrudnioną komunikację z kurierami nie mówiącymi po polsku. Wśród pracowników Ubera w Polsce, jest wielu Hindusów lub Pakistańczyków, którzy nie tylko nie znają topografii miasta, ale także języka.

"Uber Eats jesteście totalnym badziewiem"

Z usług Uber Eats próbował korzystać nawet znany prezenter telewizyjny Filip Chajzer, ale po kilkukrotnych przypadkach anulowania zamówienia, Chajzer zrównał aplikację z ziemią na swoim Facebooku. Swój post skwitował hashtagiem #odinstaluj, sugerując, że nie będzie już korzystał z usług Uber Eats.

A Wam przydarzyły się podobne historie z Uber Eats? Podzielcie się w komentarzach!