Dramat w pasiece pana Rafała. Ktoś z premedytacją otruł 2,5 mln jego pszczół

Dramat w pasiece pana Rafała. Ktoś z premedytacją otruł 2,5 mln jego pszczół

19 września br. w Chmielniku koło Rzeszowa nieznany sprawca otruł 66 pszczelich rodzin z pasieki Rafała Szeli. Straty sięgają 100 tysięcy złotych. Sprawę zatrucia bada policja. Końcowe wyniki badań prowadzonych przez Państwowy Instytut Weterynarii w Puławach poznamy wkrótce. Trwa walka z czasem o uratowanie resztek pszczół dotkniętych tą tragedią.

Kamila Mrozek
7.10.2018, 20:19

W wyjaśnienie przyczyn i okoliczności tego zdarzenia zaangażowani są: Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Urząd Gminy, Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna, Wojewódzki Związek Pszczelarski w Rzeszowie, komisja złożona z przedstawicieli PIORIN, PIW, UG i WZP. Zbadane próbki toksykologiczne wstępnie zbadano. Potwierdziło się ostre zatrucie u pszczół. Ubytek pszczół w pasiece Pana Rafała jest tak duży, że to co z pszczelich rodzin zostało, samodzielnie nie przetrwa zimy.

,,To była totalna agonia. Nie miałem żadnych wątpliwości – moja pasieka została zatruta" - ze łzami w oczach mówił Pan Rafał Szela.

Na filmie widać, jak pszczoła w agonii boleśnie wykręca sobie skrzydełka i resztami sił rusza łapkami...

Choć trochę już minęło od tamtego tragicznego zdarzenia w pasiece Pana Rafała, w mediach wciąż głośno <a href=https://youtu.be/JpiAlZ81INI >o tej sprawie </a>

Kiedyś to była spora pasieka z perspektywą dalszego rozwoju...

<a href=https://www.facebook.com/Pasieka.RafalSzela>Pasieka Rafała Szeli</a> była jedną z działających w okolicy Chmielnika. Właściciel nie skupiał się jednak na typowej produkcji miodu, lecz był rozmiłowanym w swoim fachu i doświadczonym hodowcą pszczelich rodzin. Pszczoły z jego pasieki stanowiły sprawdzone zaplecze dla innych pszczelarzy z całej Polski. Dni poprzedzające tragedię były dla Pana Rafała bardzo pracowite – trzeba było przygotować pszczele rodziny na bezpieczne przezimowanie w ulach. Efekty jego pracy w drugiej połowie września tego roku były zadowalające:

Mieliśmy 66 praktycznie przygotowanych do zimowania rodzin w ulach standaryzowanych do 5-6 ramek obsiadanych na czarno, plus nadmiary pszczół na ściankach i pod daszkami uli – fachowo wyjaśniał Pan Rafał.

Skutki bestialskiej zbrodni wyszły na jaw około godziny 15.

19 września br. jeszcze koło południa pszczoły spokojnie znosiły pyłek z okolicznych łąk i energicznie latały, grzejąc się w blasku słońca. Pan Rafał cierpliwie czekał na spowolnienie lotów swych małych podopiecznych, by zminimalizować tym samym ryzyko sprowokowania rabunków. Hodowca miał w planach karmienie pszczół nocną porą, zgodnie z dotychczasową, sprawdzoną procedurą. Około godziny 14:45 w pasiece zrobił się dziwny szum i niezwykłe tłumy pszczelich rodzin zaczęły powracać do swych uli. Już nie dane im było odpocząć w bezpiecznych domkach...

Niestety powracające pszczoły w dużej części spadały przed ulem. Inne siadały na przedniej ścianie ula, przemieszczały się bezładnie i chwiejnie w różnych kierunkach, falowały odwłokami i po chwili spadały na grzbiety z rozłożonymi skrzydełkami, wysuniętymi języczkami, poruszając nerwowo odnóżami. Przez wlotek widać było dużą liczbę pszczół leżących na dennicy, wewnątrz ula – tak o zagładzie swej pasieki opowiadał zrozpaczony pszczelarz.


Jak całe zdarzenie komentują internauci?

Jeśli ktoś to zrobił z premedytacją, nie jest więcej warty od pasożyta. Tacy ludzie to prymitywne jednostki, błędy genetyczne i ewolucyjne nie powinni żyć.

Jak znajdą sprawcę, to najpierw przymusowa edukacja z roli pszczół a potem sroga kara oraz pomoc w odbudowaniu pasiek.

To co Was spotkało jest po prostu nie do opisania! Nie wyobrażam sobie, co ma w głowie ktoś kto to zrobił. Trzymam kciuki za odbudowanie pasieki. Bądźcie dzielni - pszczoły na Was liczą!

Pszczoły to nasze być albo nie być...

Jeszcze jakiś czas temu pszczelarz Rafał Szela snuł ambitne plany o powiększeniu swojej pasieki złożonej z 66 pszczelich rodzin. Teraz chce, by inni wyciągnęli lekcję z tragedii, jaka go spotkała.

Pasieka to moja pasja, możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym. Mojej sytuacji nie życzę nikomu. Były to niezwykle tragiczne dni. Dla kogoś pszczoła może wydawać się nie istotna, dla mnie była sposobem na godne i uczciwe życie. Bez pszczół nie jesteśmy w stanie normalnie egzystować – pszczoła to życie dla każdego z nas. Chciałbym, aby to zdarzenie przerodziło się w coś dobrego i pozwoliło mi skutecznie pomagać innym w podobnych sytuacjach.

Bezbronne pszczoły ginęły w męczarniach bardzo długo…

Czy możecie sobie wyobrazić, co czuł tamten pszczelarz, patrząc na powolną agonię swoich pszczelich wychowanków? Owady bez sił padały tuż przed ulami. Gdy pszczelarz zajrzał do środka, był zrozpaczony…ule były już pełne martwych pszczół.

To była totalna agonia. Nie miałem żadnych wątpliwości – moja pasieka została zatruta. Po szybkim sprawdzeniu okazało się, że zatrucie dotyczy całej liczącej 66 uli pasieki – tak to tragiczne zdarzenie relacjonował pszczelarz.

To nie opryski rolników, problem otrucia dotyczył tylko pasieki Pana Rafała

Właściciel zatrutej pasieki jest przekonany, że proceder był przez kogoś zaplanowany i nie mógł być kwestią nieszczęśliwego przypadku. Kilka minut po zdarzeniu mężczyzna sprawdził, czy na pobliskich łąkach i polach nie były wykonywane zabiegi agrotechniczne. Zdaniem Pana Rafała zasięg lotu pszczół to około 3 km, tak więc podobny problem powinien pojawić się także w konkurencyjnych pasiekach. Tragedia dotknęła tylko jego hodowli. Spisek ze strony wrogich sąsiadów, czy bezmyślna zabawa szukającej rozrywki młodzieży? Miejmy nadzieję, że policja znajdzie sprawcę tej bestialskiej zbrodni.

W Niemczech za otrucie jednej osy można zapłacić nawet 65 tysięcy euro. Jaka kara spotka osobę, która bestialsko zatruła 2,5 miliona pszczół? W Polsce może jej za to grozić kara w wysokości maksymalnie 200 tys. złotych.

Pasiekę Pana Rafała można odbudować. Trwa zbiórka funduszy na ten cel.

Pan Rafał dziękuje za okazaną pomoc i ma plan, jak ją dobrze wykorzystać.

Pszczelarz dotknięty utratą większości pszczół ze swej pasieki nie załamuje jednak rąk i wierzy, że z pomocą ludzi o dobrych sercach uda mu się stworzyć domy dla nowych pszczelich rodzin. Mężczyzna uruchomił internetową zbiórkę funduszy na ten cel: <a href=https://pomagam.pl/PasiekaRafalSzela>pomoc pasiece Rafała</a>. Jest także otwarty na kontakty z mediami, zależy mu bowiem, by jak najwięcej osób dowiedziało się o jego stracie i zrozumiało, że jej skutki będą odczuwalne dla całej braci pszczelarskiej, z którą współpracował.


,,To przecież były tylko owady” – może ktoś zauważyć.
Jeśli nie zrobił na Was wrażenia opis tej makabrycznej pszczelej agonii, pomyślcie o stratach dla środowiska i przeciętnego konsumenta miodu.

Pszczoły pełnią ważną funkcję, zapylając wiele roślin, w tym te, którymi się żywimy. Dlatego każda założona i pielęgnowana rodzina pszczela ratuje nas przed katastrofą – przypomina Pan Rafał.

Kto może stać za otruciem pasieki Pana Rafała? Jaka kara powinna spotkać sprawcę tego bestialskiego czynu?