Pokazali, jak mieszka niewidoma uczestniczka "Tańca z Gwiazdami". Polały się łzy na publiczności i wśród jurorów

Pokazali, jak mieszka niewidoma uczestniczka "Tańca z Gwiazdami". Polały się łzy na publiczności i wśród jurorów

29-letnia Joanna Mazur to niewidoma lekkoatletka, która z gracją i wdziękiem pokazuje swoje umiejętności taneczne w popularnym programie „Taniec z Gwiazdami”. Nie od zawsze była niewidoma, niestety wskutek rzadkiej wady genetycznej zaczęła tracić wzrok w wieku 7 lat. Jest zdeterminowaną i uzdolnioną kobietą, jednak na jej drodze nadal pojawia się mnóstwo przeszkód. Pokazała swoje mieszkanie, co wywołało wśród jurorów łzy i oburzenie, a Andrzej Grabowski głośno wyraził swoje zażenowanie wobec sytuacji mieszkaniowej, w jakiej znajduje się Joasia…

Kinga Kwiecień
8.04.2019, 02:34

Los nie był dla niej łaskawy.

Pierwsze symptomy wady genetycznej pojawiły się, gdy Joanna miała 7 lat. Ogromnym ciosem dla małej dziewczynki było rozpoznanie u niej rzadkiej wady genetycznej, która nie miała nawet nazwy, a była na tyle groźna dla zdrowia, że zwiastowała utratę wzroku. W okresie dojrzewania był kolejny progres choroby, widziała coraz gorzej. Z trudem rozpoznawała ludzi i przedmioty.

W wieku 12-13 lat przestałam sobie dawać radę w szkole. Nie było przystosowanych książek, a wstydziłam się korzystać z lupy. Wiadomo, dzieci potrafią być okrutne. W moim przypadku były aż za bardzo. Dogryzali mi, dokuczali, podstawiali nogi, szydzili. Ja nie umiałam się odnaleźć w sytuacji utraty wzroku, a tu jeszcze zamiast wsparcia – codzienny koszmar, mimo, że to była klasa integracyjna.

Nie mogąc znaleźć zrozumienia wśród rówieśników, Joasia postanowiła przenieść się do specjalistycznej szkoły dla niedowidzących i niewidomych w Krakowie. Zamieszkała w internacie, gdzie mieszka do dzisiaj.

Z domu rodzinnego wyprowadziłam się w wieku 14 lat i od tego czasu mieszkam w internacie.

Jeszcze podczas nauki zrozumiała, że swoją przyszłość pragnie związać ze sportem.

Ma za sobą wyjazd do USA, gdzie szukała pomocy u najlepszych specjalistów. Jednak słowa, które usłyszała od anglojęzycznych lekarzy, którzy nie zdawali sobie sprawy, że dziewczyna rozumie język, okazały się załamujące.

Lekarze rozmawiali po angielsku. Nie wiedzieli, że znam język, więc nie owijali niczego w bawełnę. Usłyszałam, że ukryta dystrofia plamki jest chorobą postępującą i nie można jej leczyć. To było bolesne. Mijały lata, a ja wciąż zadawałam sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego ja?

Postępowanie wady genetycznej doprowadziło do obecnego stanu, Joanna ma już tylko szczątkowe widzenie światło-cień.

Wiem, co straciłam, bo kiedyś widziałam. A człowiek cierpi, gdy los odbiera coś na zawsze. Ale zdążyłam przyjrzeć się światu. Znam jego barwy i kształty. Mogę sobie wiele rzeczy przypomnieć.

Nie zrezygnowała ze swojej pasji, jaką jest sport.

Znalazła przewodnika, który pomaga jej podczas biegów, a jest to były triathlonista Michał Stawicki.

Biegniemy obok siebie, połączeni opaską. Jeden koniec mam owinięty wokół nadgarstka, drugi trzyma w dłoni Michał. On jest moimi oczami, ponieważ nie widzę toru, rywalek, mety…

W ostatnim odcinku „Tańca z gwiazdami” mogliśmy zobaczyć rodzinne strony uczestników, którzy na krótkich, specjalnie na tą okazję przygotowanych filmikach, wspominali swoją przeszłość.

Na filmiku Joanny Mazur widzimy, że w rodzinne strony zaprosiła swojego partnera tanecznego, czyli Jana Klimenta. Zabrała go do Szczucina, by pokazać mu swoją ogromną kolekcję medali zdobytych za wspaniałe wyniki sportowe. Opowiadała także o chorobie, która tak bardzo utrudniała jej życie w młodym wieku.

Później pojechali do internatu, czyli do obecnego mieszkania kobiety. Warunki, w jakich mieszka, okazały się szokujące!

Kliment był pełen współczucia i niedowierzania:

Jak Joanka mnie zabrała do internatu, to mnie zszokowało. Było widać, że ona się bardzo krępuje. Niewidoma kobieta ma toaletę i prysznic na zewnątrz. Dla mnie to jest coś koszmarnego.

Po obejrzeniu przygotowanego filmiku, jury nie kryło oburzenia tym, że Joanna żyje w internacie, w skromnym mieszkaniu zupełnie nieprzystosowanym do tego, że kobieta jest niewidoma.

Andrzej Grabowski był oburzony i jak sam powiedział, było mu wstyd za to, że niewidoma kobieta, która została Mistrzynią Świata w biegu na 1500 metrów, nie ma warunków do godnego życia. Był zażenowany!

Jestem wzruszony, ale czuję się również zażenowany, czuję się również zawstydzony tym, że osoba dla której na Mistrzostwach Świata grano Mazurek Dąbrowskiego, żyje w takich warunkach. Gdzie są instytucje państwowe, odpowiedzialne za to, by taką osobę docenić?

Iwonie Pavlović, wypowiadającej się zaraz po Grabowskim, nie udało się opanować łez:

Nie mogę mówić po tym filmie, bo ja bym cię przyjęła do swojego domu. Ja nie mogę po prostu mówić, ponieważ zatyka mnie to, co powiedział Andrzej(…) Mistrzyni Świata i ma toaletę na zewnątrz. To jest naprawdę skandal.

Czy was też poruszyła historia Joanny?