Pamiętacie koszykarza z Misia? Dzisiaj ma 64 lata. Zobacz go po latach!

Pamiętacie koszykarza z Misia? Dzisiaj ma 64 lata. Zobacz go po latach!

Kent Washington był pierwszym czarnoskórym Amerykaninem, który grał w polskiej lidze koszykówki. Niektórzy pamiętają go może z występów w barwach Startu Lublin i Zagłębia Sosnowiec, inni zaś kojarzą przede wszystkim z absurdalnym epizodem z kultowego "Misia".

Kamila Mrozek
21.05.2020, 15:17

Dziś 64-letni Kent Washington jest na sportowej emeryturze i mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale chętnie wraca do czasu, jaki spędził w Polsce. Niedawno opowiedział, jak w ogóle doszło do tego, że znalazł się na planie "Misia" i zdradził, jakie ma plany związane ze wspomnieniami o naszym kraju.

W 1980 roku Kent Washington wziął udział w kultowej komedii S. Barei pt. "Miś". Chodzi o scenę, w której Ryszard Ochódzki mówi swojej kobiecie: "Czy ty wiesz, że jak ja byłem młody, to też byłem Murzynem i grałem w kosza? Poważnie, tak robiłem" i zmienia się w Washingtona, który popisuje się szybkim kozłowaniem piłki.

Kent Washington opowiada, że okazja do wystąpienia w "Misiu" pojawiła się w jego życiu całkiem nieoczekiwanie...

Pewnego dnia dostałem telefon od prezesa klubu, który powiedział, że wytwórnia filmowa poszukuje czarnoskórego sportowca, a byłem wtedy jedyny w Polsce. (...) Dostałem piłkę, która była jakby plastikowa, to wcale nie była prawdziwa piłka do koszykówki! - wyjaśnił Kent Washington.

Ten czarnoskóry koszykarz wyznał też, że bardzo się ucieszył na wieść o tym, iż dość absurdalna scena z jego udziałem jest jedną z kultowych scen w komedii Stanisława Barei pt. "Miś".

Jak po latach Kent wspomina okres spędzony w Polsce? Amerykanin mówi, że zawsze był pod wrażeniem polskiej gościnności i będzie pamiętał kibiców, którzy nawiązując do głównego czarnoskórego bohatera serialu "Korzenie", skandowali w jego kierunku "Kunta Kinte".

W Stanach przyjaciele uważali, że zwariowałem, chcąc jechać do Polski. Tymczasem to były najlepsze chwile mojego życia. Ludzie w pewnym momencie zaczęli mnie traktować jak Polaka. Czułem się jak celebryta. Nie przeraził mnie ani wasz dziwny ustrój, ani stan wojenny, który zastał mnie w środku jednego z sezonów. Widziałem na ulicach czołgi, milicjantów i żołnierzy. Ale oni, tak jak wszyscy Polacy, byli dla mnie bardzo mili. Zawsze podchodzili i prosili o autograf.

Dostawałem kartki na rozmaite produkty, tak jak zwyczajni ludzie. Ponieważ nie piłem alkoholu i nie paliłem, oddawałem kartki na używki kolegom, a oni rewanżowali mi się kartkami na mięso. Uwielbiałem kurczaka z frytkami i to było moje główne danie. Pasjami zajadałem też kiełbasę - tak wspomina swój pobyt w naszym kraju Kent Washington i zdradza, że zdecydował się spisać swoje wspomnienia z tamtego okresu: Dotychczas napisałem 65 stron, głównie o waszym kraju, bo jestem dumny z tego, co tu osiągnęliśmy.

Kent wciąż z dużym sentymentem wspomina nasz kraj, gdzie spędził pięć lat swojego życia. Były koszykarz mieszka obecnie w New Rochelle (stan Nowy Jork) wraz z żoną Susanne i ma troje dzieci.

Z czym wam kojarzy się postać Kenta Washingtona?

Będziecie chcieli przeczytać jego wspomnienia z pobytu w szarej komunistycznej rzeczywistości dawnej Polski?