75-letni Polak chciał dolecieć do Gdańska, a wylądował na Malcie!

75-letni Polak chciał dolecieć do Gdańska, a wylądował na Malcie!

75-letni mężczyzna z Polski przeżył bardzo nieprzyjemną przygodę z powodu wpadki obsługi lotniska. Odwiedzał swoją córkę, mieszkającą w Wlk. Brytanii, i kiedy wsiadał do samolotu spodziewał znaleźć się w swoim rodzinnym Gdańsku, zamiast tego wylądował na Malcie!

Marek Rajman
26.01.2019, 02:04

Paweł Ławreniuk spędzał święta Bożego Narodzenia w Leeds, u swojej córki Lucyny. Kiedy czas odwiedzin dobiegł końca, mężczyzna udał się na lotnisko i wsiadł na pokład samolotu, jak mu się wówczas wydawało, lecącego do Gdańska. O tym, że coś poszło nie tak jak powinno, zorientował się dopiero po wylądowaniu - taksówkarz, którego poprosił o podwiezienie, nie rozumiał ani słowa po polsku. Obsługa lotniska również. Starszy pan z przerażeniem odkrył, że znajduje się ponad 3 tysiące kilometrów od Gdańska - na Malcie!

Takie niesamowite widoki można znaleźć w Valletcie, stolicy Malty, w której omyłkowo wylądował pan Paweł Ławreniuk. Niestety, ale starszy mężczyzna, nie przyleciał tam z własnej woli…

Bez pieniędzy i znajomości języka...

Mężczyzna znalazł się w bardzo stresującej i nieprzyjemnej sytuacji - zdezorientowany, w całkowicie obcym sobie kraju, z nieaktywnym telefonem, w dodatku bez znajomości języka angielskiego i wystarczającej ilości pieniędzy na bilet powrotny. Jednak największym problemem była niemożność porozumienia się z obsługą lotniska, przez co pan Ławreniuk nie mógł w żaden sposób zorganizować sobie lotu do Polski na własną rękę.

Ryanair potwierdza, że Polak miał opłacony prawidłowy bilet do Gdańska oraz ważny paszport. Winę za całe zdarzenie - wg linii lotniczych - ponosi wyłącznie obsługa lotniska Leeds Bradford.

Szczęśliwe spotkanie

Na szczęście dla starszego mężczyzny, który odchodził już od zmysłów, próbując porozumieć się jakoś z pracownikami lotniska w Valletcie, rozmowę usłyszała pewna Polka, która oczekiwała na swój lot. 35-letnia Kamila Nikolas, zobaczyła zdenerwowanego Ławreniuka, bezskutecznie powtarzającego coś po polsku do obsługi lotniska.

Był bardzo zdezorientowany i zestresowany. W pierwszej chwili nie mógł zrozumieć co do niego mówię. Uspokoił się kiedy zorientował się, że mówię po polsku. Na szczęście udało się to wszystko odkręcić.

To okropne, naprawdę ciężko sobie wyobrazić, co ten pan musiał przejść. Był bardzo zestresowany, co jeśli dostałby zawału serca? Miał dużo szczęścia, że akurat tam byłam, o tej porze roku na Malcie nie ma zbyt wielu Polaków.

Kobieta wytłumaczyła pracownikom lotniska w jakim położeniu znalazł się pan Ławreniuk, a następnie skontaktowała się z jego córką. Lucyna Ławreniuk była w niemałym szoku, kiedy zobaczyła, że połączenie pochodzi z Malty. Wiedziała wówczas, że stało się coś poważnego. Szczęśliwie, udało się również tego samego dnia zarezerwować bilet bezpośrednio do Gdańska.

Kiedy zobaczyłam, że miałam telefon z Malty, wiedziałam, że podziało się coś niedobrego. Później napisała do mnie kobieta i naświetliła mi sytuację. Popłakałam się. Był sam w zupełnie obcym kraju. Gdyby nie ta kobieta, to tato nie dałby rady sam wrócić do Polski.

Rozmawiałam z tatą o całej sytuacji, był bardzo zestresowany i po tym wszystkim mówił, że już więcej nie chce latać samolotem. Na pewno porozmawiam też z prawnikiem o tym wydarzeniu, nie puszczę tego płazem.

Ryanair umywa ręce?

Rzecznik linii lotniczych Ryanair wystosował już oficjalny komunikat w sprawie "przygody" pana Pawła Ławreniuka.

Pasażer przeszedł przez całą ścieżkę kontrolną w porcie. Miał ważny paszport. Sprawdzamy, jak to było możliwe, że skierowany został do niewłaściwego samolotu. Pouczyliśmy pracowników lotniska. Przepraszamy pana Ławreniuka, za niedogodności, które go spotkały

Czyli wszystko było w porządku, sprawdzają jak to możliwe i ogólnie wina obsługi lotniska. Umywają ręce? Czy to faktycznie wina wyłącznie pracowników lotniska Leeds Bradford, którzy na żadnym etapie nie zawrócili pana Ławreniuka ze złego lotu?

Mieliście kiedyś podobną przygodę? Napiszcie w komentarzach!