Miś Uszatek w rękach komornika. Dzieci i dorośli nie zobaczą już bohaterów bajek sprzed lat!

Miś Uszatek w rękach komornika. Dzieci i dorośli nie zobaczą już bohaterów bajek sprzed lat!

"Miś Uszatek", "Mały pingwin Pik-Pok", "Przygody Misia Colargola", "Opowiadania Muminków" - to właśnie łódzki Semafor stoi za produkcjami tych lalkowych seriali. Początki studia sięgają roku 1947. Od tego czasu zmieniło się wiele, a teraz wygląda na to, że Se-ma-for przejdzie do historii.

Na tych bajkach wychowywały się dzieci w latach 80-tych i 90-tych. Na Uszatka czy Colargola czekali wszyscy przed ekranami telewizorów. Wieczorynka o ściśle ustalonej porze przez długi czas była jedną z niewielu rozrywek serwowanych w telewizji.

Miś Uszatek był jednym z kilku bohaterów bajek dzieci urodzonych w latach 80-tych.

Kukiełkowe seriale powstawały dzięki pracy studia Semafor z Łodzi.

Stworzenie kilkunastu minut bajki w tej technice było bardzo czasochłonnym zadaniem. Wszystko dlatego, że ruch postaci powstawał poprzez wykonanie kolejnych zdjęć kukiełek. Pomiędzy zdjęciami, realizatorzy przestawiali kukły, zmieniali pozycję ich kończyn itp. Szybkie pokazywanie kolejnych zdjęć dawało efekt poruszających się postaci.

Muzeum przejęło eksponaty po zlikwidowanym studiu filmowym.

© Buzz Gorilla

Scenografie z wytwórni trafiły do założonego w Łodzi muzeum Se-ma-for. To tam mogliśmy oglądać pingwina Pik-Poka, misia Uszatka i innych bohaterów z dawnych lat. Każdy mógł dotknąć lalek, które przez lata były "żywymi" bohaterami z ekranu telewizora.

W muzeum były także materiały z nowszych produkcji, za które studio otrzymywało prestiżowe nagrody.

© Buzz Gorilla

Za krótkometrażowy film "Piotruś i wilk", studio w 2007 roku otrzymało Oskara!

© Buzz Gorilla

Ostatni zwiedzający mieli szansę obejrzeć eksponaty na początku roku.

© Buzz Gorilla

Jak się okazuje, sprawa Muzeum Animacji Se-ma-for jest bardzo skomplikowana. Pojawiły się problemy finansowe oraz prawne.

© Buzz Gorilla

Z powodu długów, na wniosek wierzycieli, do muzeum wszedł komornik i zajął eksponaty.

Do muzeum wchodzą kolejni komornicy i zajmują eksponaty, które jeszcze pozostały. Jak wiadomo, wkrótce pojawić ma się kolejny komornik.

Przedmioty najprawdopodobniej zostaną zlicytowane i trafią w prywatne ręce. Co to oznacza? Polacy nie będą już mieli okazji oglądać bohaterów kultowych polskich bajek kukiełkowych. Jak się okazuje, były próby interwencji łódzkich władz w ocalenie kolekcji, ale pomoc nadeszła zbyt późno.

W dniu dzisiejszym, stanowisko zajął założyciel muzeum.

Pamiętacie te bajki? Też czekaliście na Wieczorynkę?