Papież Na Oczach Tłumów Ucałował Małą Dziewczynkę. Dwa Miesiące Później Zdarzyło Się Coś Niezwykłego...

Papież Na Oczach Tłumów Ucałował Małą Dziewczynkę. Dwa Miesiące Później Zdarzyło Się Coś Niezwykłego...

Pewien mężczyzna podczas jednej z podróży papieża po USA niespodziewanie zadzwonił do rodziców chorej na raka dziewczynki. Zgodnie z jego instrukcją rodzina jak najszybciej zabrała córeczkę na spotkanie z papieżem. Franciszek, choć nic nie wiedział o ciężkim stanie małej, na oczach tłumów ucałował główkę dziecka podanego mu przez ochroniarza.

Po 2 miesiącach od tego zdarzenia guz mózgu dziewczynki stopniowo zaczął się zmniejszać. Co dzieje się ze zdrowiem dziecka prawie 3 lata po tamtym wydarzeniu?

Kamila Mrozek
7.11.2018, 23:35

Kirsten i Joey Masciantonio do dziś są ogromnie wdzięczni znajomemu agentowi FBI, Donny’emu Asperowi, że tamtego dnia namówił ich, by zabrali Giannę na spotkanie z papieżem w Filadelfii. Dziewczynka miała zdiagnozowaną rzadką chorobę krwi, za sprawą której, w jej główce urósł sporych rozmiarów guz nowotworowy. Lekarze powiedzieli rodzicom Gianny, że nie są w stanie jej pomóc i radzili, by zaczęli zastanawiać się, jaki pogrzeb wyprawią małej…

Nie wszyscy wierzą, że dotyk papieża miał na małą Giannę tak dobry wpływ, ale jej rodzina jest przekonana o prawdziwym cudzie: "Ten pocałunek był zesłany przez Boga, jesteśmy tego pewni".

Papież Franciszek nie wiedział kim jest mała Gianna i gdyby nie pomoc ochroniarzy, na pewno nie mógłby złożyć na jej główce niezwykłego pocałunku. Znajomy rodziców dziecka zadbał o to, by papież mógł znaleźć w tłumie tamtą maleńką chorą istotkę.

"Cud" nie od razu stał się widoczny.

Papieski pocałunek trwał ledwie chwilę i początkowo nic nie wskazywało na to, że zmienił coś w życiu śmiertelnie chorej Gianny. Pomimo okrutnej diagnozy ze strony lekarzy, jej katoliccy rodzice starali się zachować pogodę ducha i wciąż chcieli walczyć o życie swej ukochanej córeczki. 6 tygodni po spotkaniu z Franciszkiem w Filadelfii Kristen i Joey ujrzeli w tunelu światełko nadziei – badania wykazały, że guz znacznie się zmniejszył i dziewczynka mogła być poddana dalszym zabiegom ratującym jej zdrowie.

Życie na przekór histiocytozie.

U kilkumiesięcznej Gianny lekarze zdiagnozowali rzadką immunologiczną chorobę krwi histiocytozę, która utworzyła w jej mózgu szybko rosnący nowotwór. W sierpniu tego roku dziewczynka z rodzicami i bratem ponownie odwiedziła szpital w Filadelfii, w którym przebiegało jej wcześniejsze leczenie.

Lekarze Phillip Storm i Amish Shah nie kryją zdziwienia, że stan zdrowia ich małej pacjentki tak bardzo się poprawił.

To, jak Gianna radzi sobie z chorobą przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania. Jest silna i zamiast się bać, dzielnie krok po kroku robi to wszystko, czego wymaga dalsze leczenie – powiedział dr Shah neuroonkolog dziecięcy.

Podobne opinie wygłasza szef neurochirurgii dziecięcej dr Storm:

Kiedy operowałem małą w wieku 4 miesięcy, nie mogłem przypuszczać, że teraz będzie biegać i szykować się do przedszkola. Każdemu, kto by mi o tym powiedział, odrzekłbym, że zwariował. To było niemożliwe, gdy się widziało, w jakim stanie była Gianna.

Także rodzice dziewczynki są bardzo szczęśliwi, że Gianna wraca do zdrowia.

Ona świetnie sobie radzi. Tej jesieni zacznie chodzić do przedszkola. Jest tym bardzo podekscytowana - powiedziała mama, Kristen Masciantonio.

Kiedy patrzysz, że ona biega i widzisz, jak to robi, po tym, co zdiagnozowali lekarze, jesteś w ogromnym szoku - dodał tata, Joey Masciantonio.

Z miłości do Grace na pomoc innym dzieciom.

Podczas ostatniej wizyty w filadelfijskim szpitalu, gdzie leczy się Gianna, jej rodzina przekazała zespołowi lekarzy 50 tysięcy dolarów w imieniu założonej przez siebie fundacji. Fundacja nosi nazwę "For the Love of Grace" ("Z miłości do Grace”) i jej misją jest pomoc dzieciom, które tak, jak Gianna Grace Masciantonio dotknęła rzadka i nieuleczalna choroba nowotworowa.

To miejsce (szpital w Filadelfii) jest szczególnie bliskie naszemu sercu - powiedział Joey Masciantonio.(…) To, co lekarze zrobili dla Gianny, jest dla nas czymś, czego żadna kwota nie jest w stanie spłacić, ale chcemy tylko pomóc innym dzieciom.

Były gorące modlitwy, miłość i wiara rodziców. Był pocałunek Franciszka. Nie zbrakło opieki lekarskiej. Co tak naprawdę sprawiło, że guz w mózgu dziewczynki prawie zniknął? Wierzycie w cud uzdrowienia małej Gianny?