Pierwszy polski piłkarz z pozytywnym wynikiem na koronawirusa! Żonie innego piłkarza odmówiono zrobienia testów pomimo wyraźnych objawów…

Pierwszy polski piłkarz z pozytywnym wynikiem na koronawirusa! Żonie innego piłkarza odmówiono zrobienia testów pomimo wyraźnych objawów…

Pierwszym polskim piłkarzem, u którego potwierdzono zakażenie wirusem COVID-19 jest Bartosz Bereszyński. W naszym kraju zmarły już trzy osoby chore na koronawirusa, pandemia rozprzestrzenia się naprawdę szybko.

Kinga Kwiecień
15.03.2020, 01:55

Bereszyński był graczem klubu Legia Warszawa. Obecnie jest zawodnikiem reprezentacji Polski oraz włoskiego klubu UC Sampdoria.

Jest ojcem małego Leo, który przyszedł na świat w 2017 roku.

Piłkarz apeluje do ludzi, by zachowywali wszelkie zalecane środki ostrożności.

Jemu niestety nie udało się uniknąć zakażenia, lecz przestrzega innych przed wirusem:

Niestety uzyskałem pozytywny wynik testu na COVID-19. Czuję się dobrze. Pomimo zachowania odpowiednich środków ostrożności w ostatnim czasie, nie udało mi się uniknąć zakażenia wirusem. Dlatego proszę, abyście byli odpowiedzialni i w miarę możliwości pozostali w domu.

U żony innego polskiego piłkarza, Sary Boruc, wystąpiły wszystkie opisywane przez specjalistów objawy koronawirusa.

© Instagram / Sara Boruc

Przechodzi silną infekcję i żali się w mediach społecznościowych, że w Polsce nie chciano zrobić jej testu na obecność COVID-19:

Jestem dzisiaj szósty dzień chora. Odzyskałam głos, wreszcie minęła mi gorączka, a oprócz tego miałam wszystkie objawy, o których piszą, więc mega się zestresowałam. Miałam duszności, miałam kaszel, miałam katar, wszystko jak opisują. Natomiast jak poszłam się zbadać w Polsce, to pytali się, czy podróżowałam do krajów wysokiego ryzyka, czy miałam kontakt z takimi osobami, a ja nie podróżowałam w te kraje, ani nie miałam kontaktu z takimi ludźmi, więc nie kwalifikuję się do testu.

Sytuacja powtórzyła się, gdy Sara przeniosła się do Anglii:

Wróciłam do Anglii i zadzwoniłam na numer, na który się dzwoni. Okazało się, że to automatyczny twór totalnie. Odpowiadasz na pytania, wciskasz guziki, jeśli nie byłeś w tych krajach i nie miałeś styczności z ludźmi, którzy byli, to nie kwalifikujesz się do testu.

Jej zdaniem celowo odmawia się robienia testów na COVID-19. Twierdzi, że zarażonych jest o wiele więcej niż podaje się do informacji publicznej.

Lekarz, do którego udała się Sara, powiedział jej, że nie jest to typowe zakażenie bakteryjne:

Nie mówię, że jestem pewna, że mam koronawirusa i tak dalej, na pewno krążą jakieś choróbska i to był wirus, bo byłam u lekarza się zbadać.

To znaczy najpierw byłam w szpitalu, skierowali mnie do zakaźnego, natomiast tam była kolejka typu 15 osób chyba i powiedzieli, że mogę poczekać na dworze. Więc stwierdziłam, że nie będę się pakować w to skupisko bakterii i wirusów, dlatego pojechałam prywatnie zbadać się do lekarza z nadzieją, że mi przepisze jakiś antybiotyk, że to jest jakieś typowe zakażenie bakteryjne. Natomiast powiedział, że nie i dał mi jakieś wskazówki, jak o siebie dbać i na co uważać.

Polska WAG zaraziła swojego męża - Artura Boruca.

Artur Boruc nie jest jedynym grającym za granicą polskim piłkarzem, który został objęty kwarantanną.

Odizolowano również Wojciecha Szczęsnego grającego w klubie Juventus Turyn, ponieważ u innego zawodnika tej drużyny zdiagnozowano zarażenie COVID-19.

Na szczęście choroby uniknęły dzieci Sary i Artura Boruców.

Brak objawów u dzieci jeszcze bardziej wzbudza podejrzenia celebrytki, że to właśnie koronawirus:

Siedzę sobie w domu, zaraziłam męża już. Fakt taki, że dzieci nie zarażają się i moje dzieci są totalnie zdrowe. Mała ma odrobinę katarek, ale to jest nic w porównaniu do tego, jak ja się czułam, jakie ja miałam objawy. Zaatakowało mnie to w jedną noc. W jedną noc dostałam ogromnego bólu gardła, kataru, mega gorączki i po prostu nie miałam siły wstać z łóżka, dlatego się wystraszyłam. Nie wiem jak wy, ja zazwyczaj jak choruję, to mam każdy z tych objawów po kolei, albo mnie najpierw boli gardło, albo mam najpierw katar, a tu wszystko pojawiło się w jedną noc. Najpierw dostałam kaszel i gorączka mi się utrzymywała przez chyba cztery dni taka 38,5. Generalnie nic mi nie pomagało, cały czas czułam się fatalnie.

Jak myślicie? Czy faktycznie celowo odmawia się wykonywania testów na obecność koronawirusa?