Strażacy z Bytomia ratowali konia, który pozostawiony bez opieki utknął w błocie

Strażacy z Bytomia ratowali konia, który pozostawiony bez opieki utknął w błocie

Z czym kojarzą Wam się akcje przeprowadzane przez straż pożarną? Dzielni strażacy nie tylko gaszą pożary i pomagają przy usuwaniu szkód spowodowanych np. przez gwałtowne nawałnice. Niejednokrotnie udzielają też pomocy zwierzętom i chodzi tutaj nie tylko o kotki, które trzeba zdjąć z wysokiego drzewa.

Słyszeliście o trudnej akcji ratowania tonącego w błocie konia? Kilka dni temu strażacy z Bytomia wykonali świetną robotę i prawie w ostatniej chwili uratowali to duże zwierzę.

Kamila Mrozek
30.04.2019, 13:01

26 kwietnia br. o godz. 15:00 do komendanta straży w Bytomiu wpłynęło zgłoszenie o koniu, który ugrzązł na terenie dawnego jeziora. Strażacy zdecydowali się natychmiast ruszyć na pomoc zwierzęciu, choć wiedzieli, że przed nimi niełatwe zadanie. Przekonajcie się, jak wyglądała cała dwugodzinna akcja oswabadzania konia.

Widoczny na zdjęciu koń pochodził ze Stajni Stolarzowice. Właścicielka puściła zwierzę luzem, a ten zawędrował na bagnisty teren, gdzie kiedyś było jezioro. Jak widać jest to teraz bardzo grząskie i niezbezpieczne miejsce.

© Facebook/Bytom998

To były sekundy nieuwagi - wyjaśniała skruszona opiekunka konia. Był cały czas przy mnie. Koń jest w bardzo dobrym stanie, pod stałą opieką weterynarii - dodała.

W akcji ratowania konia wzięły udział 4 pojazdy i 15 strażaków, w tym zastęp OSP Bytom - Stolarzowice. Sytuacja była bardzo groźna, bo wierzchowiec leżał na boku i nie mógł wstać o własnych siłach.

© Facebook/Bytom998

"Działania Straży Pożarnej polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz wyciągnięciu konia w bezpieczne, stabilne miejsce przy użyciu pasów transportowych oraz drabin przenośnych" - wyjaśniał przedstawiciel OSP Bytom.

© Facebook/Bytom998

Najtrudniejsze dla nas było to, że koń bardzo się rzucał, kopał - mówił brygadier Krzysztof Giel z Komendy Miejskiej PSP w Bytomiu. Zwierzę bardzo wierzgało i nie mogliśmy podejść i natychmiast mu pomóc.

Bydgoscy strażacy mają doświadczenie w wielu akcjach ratunkowych, ale wcześniej nie wzywano ich do wyciągania konia tak głęboko zanurzonego w śliskim i niebezpiecznym błocie. Aby ułatwić sobie pracę, strażacy wykonali podkop pod koniem, przełożyli pod nim pasy i deski ratownicze, powoli wyciągali go z błota.

© Facebook/Bytom998

Okazuje się, że strażacy podejmowali aż kilka prób ratowania zwierzęcia:

Podkładaliśmy nasze deski ortopedyczne, takie nosze do ratowania ludzi, wyciągania z samochodów. Wszystko po to, aby zwierzę bardziej nie ucierpiało - relacjonował zdarzenie brygadier Giel.

Pod dwóch godzinach strażakom udało się uratować konia. Wystraszone zwierzę przebadał weterynarz, na szczęście konik nie doznał żadnych obrażeń. Koń wrócił bezpiecznie do swojej stadniny, miejmy nadzieję, że jego właścicielka będzie teraz bardziej ostrożna, wyprowadzając go na zewnątrz.

© Facebook/Bytom998

Warto wiedzieć, że nie tylko w Bytomiu strażacy przeprowadzili bohaterską akcję ratowania konia. W grudniu 2014 roku 4 zastępy straży pożarnej pomogły koniowi wydostać się ze stawu w Kosierzu (woj. lubuskie)

© KP PSP Krosno Odrzańskie

Z kolei w lutym 2019 r. akcja ratowania konia przez strażaków miała miejsce na zamarzniętym jeziorze w Przełazach (woj. lubuskie). Strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Świebodzinie i z OSP Lubrza uratowali zwierzę, pod którym pękł lód na jeziorze. Trzeba przyznać, że ten wypadek wyglądał bardzo groźnie.

Słyszeliście kiedyś o podobnych akcjach ratowania zwierząt przez straż pożarną? Jak powinno się karać właścicieli koni, którzy przez swoją nieuwagę narażają zdrowie i życie nie tylko zwierząt, ale i zastępów straży pożarnej?