To miejsce nazywają cmentarzyskiem samochodów elektrycznych.   Dlaczego tysiące aut spotkał taki smutny los?

To miejsce nazywają cmentarzyskiem samochodów elektrycznych. Dlaczego tysiące aut spotkał taki smutny los?

Samochody elektryczne wydają się być coraz bardziej popularnym i pożądanym środkiem lokomocji. Nie emitują spalin, cicho jeżdżą i są bardzo komfortowe. Niestety ich zakup wciąż wiąże się z ogromnymi kosztami, więc dobrym rozwiązaniem wydają się być np. wypożyczalnie takich aut na baterie. W Chinach już takie działają. Ale czy to na pewno dobry interes?

Kamila Mrozek
8.05.2019, 12:20

Co przedstawia ponury widok na zdjęciu powyżej? To cmentarzysko samochodów elektrycznych w Chinach, które znajduje się na obrzeżach Hangzhou. Tam pod gołym niebem rdzewieją tysiące samochodów elektrycznych należących do wypożyczalni aut. Jak do tego doszło? Czyżby nowoczesne samochody z silnikiem elektrycznym już się Chińczykom znudziły? Poznajcie ciemną stronę przemysłu samochodowego w Azji.

Wedle oficjalnych danych w Chinach jest obecnie 487 producentów pojazdów elektrycznych, w większości są to zupełnie nowe firmy. Ale na zakup takiego superauta mogą pozwolić sobie tylko nieliczni. Dlatego Chińczycy w 2014 r. otworzyli pierwszą wypożyczalnię w Hangzhou.

Oto chińskie cmentarzysko rowerowe. Choć wypożyczalnie tych pojazdów są w Chinach bardzo popularne, to jednak gwałtowny wzrost podaży znacznie przewyższył popyt. Rowery zakorkowały ulice, z czasem więc nawet te nieużywane lądują na takich "wysypiskach". Niestety podobny smutny los spotyka tam także auta elektryczne...

© urod.ru

Wypożyczalnia samochodów elektrycznych w Hangzhou miała być strzałem w dziesiątkę, bardzo dochodowym biznesem. Auta można było wypożyczać na godzinę lub więcej, wychodziło taniej niż za przejazd taksówką.

© urod.ru

Pomysł na wypożyczalnię aut elektrycznych wydawał się dobry - zwłaszcza w zatłoczonych i otoczonych smogiem dużych chińskich miastach.

© urod.ru

Wszystko wskazuje na to, że aut do wynajęcia jest w Chinach zbyt wiele, a ich użytkownicy skarżą się na kłopoty z ich ponownym uruchomieniem i eksploatacją po długim ładowaniu baterii. Widoczne na zdjęciu tysiące aut są własnością firmy Microcity.

© urod.ru

Firma utrzymuje, że samochody pochodzące z wypożyczalni w Hangzhou są nadal używane, ale chiński raport potwierdził, że podczas korzystania z aplikacji nie mogą zlokalizować żadnych dostępnych samochodów w pobliżu.

© urod.ru

Tak właśnie wypożyczalnia w Hangzhou przekształca się w gigantyczne cmentarzysko elektrycznych aut, na których wypożyczenia raczej nie ma co liczyć. Microcity ponosi nie tylko ogromne koszty ich amortyzacji, ale także płaci około 4 400 USD rocznie właścicielowi terytorium za parkowanie samochodów na swojej ziemi.

© urod.ru

Niestety nie tylko w Chinach można spotkać takie samochodowe cmentarzyska. Na terenie USA składuje się ponad 350 000 diesli, które wyrokiem sądu musiała odkupić od właścicieli firma Volkswagen. Wszystko zaczęło się od ujawnienia, że na rynku pojawiły się diesle z oprogramowaniem do fałszowania testów emisji spalin.

Każde cmentarzysko porzuconych samochodów wygląda posępnie, ale trudno zrozumieć, że coraz rzadziej trafiają tam auta stare i zniszczone - jak na widocznym poniżej filmiku.

W naszym kraju wypożyczalnie samochodów elektrycznych stają się też coraz bardziej popularne. Pierwszą z nich uruchomiono w 2017 roku na terenie Gdańska.

Cena za wypożyczenie "auta na baterie" zależy od modelu i waha się od 27 do 35 zł za godzinę – zwykle bez limitu przejechanych kilometrów.

Co sądzicie o wypożyczalniach samochodów elektrycznych w naszym kraju i za granicą? Czy Polskę zaleje fala tanich elektrycznych aut np. z cmentarzyska w Hangzhou?