Wrocław: turysta kupił w restauracji jedzenie bezdomnym. Właścicielka wyrzuciła nie tylko posiłek, ale i ubogich, którzy mieli go spożyć.

Wrocław: turysta kupił w restauracji jedzenie bezdomnym. Właścicielka wyrzuciła nie tylko posiłek, ale i ubogich, którzy mieli go spożyć.

Na dworcach wielu miast koczują bezdomni. Reakcje mijających ich podróżujących są bardzo różne: jedni udają, że ich nie zauważają, drudzy mijają szybko z wyraźnym obrzydzeniem, jeszcze inni po chwili zastanowienia ofiarują biedakom kilka groszy na przysłowiową "bułkę"...

Czasem na dworcach można spotkać jednak ludzi o bardzo dobrych sercach, którzy postanawiają udzielić bezdomnym konkretnego wsparcia. Do takich osób należał pan Andrzej, który nie pozostał obojętny na los bezdomnych z Dworca Głównego we Wrocławiu.

Kamila Mrozek
20.11.2019, 15:14

Niestety jego dobry gest zniweczyła pewna restauratorka. Poznajcie bliżej skandaliczną sytuację z wrocławskiej "Tradycji".

Na dworcach wielu miast można znaleźć restauracje i bary szybkiej obsługi. Do jednej z nich o wdzięcznej nazwie "Tradycja" zajrzał niedawno turysta - pan Andrzej.

Zapraszamy do niedawno otwartego baru na dworcu Wrocław Główny, czyli do Tradycji (znajduje się tuż przy wejściu głównym od Piłsudskiego). Co znajdziecie w nowym punkcie gastronomicznym? Dania obiadowe - a wśród nich klasyki polskiej kuchni - kotlet schabowy, pierś z kurczaka, karczek i oczywiście pierogi. Co jeszcze? - taki opis restauracji "Tradycja" można znaleźć na Facebooku dworca Wrocław Nowy Główny.

Niestety wiele wskazuje na to, że nie tylko jakość dań w tym miejscu pozostawia wiele do życzenia... Pan Andrzej był we Wrocławiu tylko przejazdem. Na dworcu poszedł do restauracji "Tradycja" i kupił dla siebie kawę, a dla bezdomnego wątróbkę i żurek.

Po chwili potrzebujący przyszedł do niego ponownie i to wraz z kolegą . Skarżył się, że właścicielka lokalu ich wygoniła, a jedzenie od pana Andrzeja bezceremonialnie wyrzuciła do kosza...

© Facebook/Sympatycy Szkła Kontaktowego TVN24

Jestem w Wrocławiu, kupiłem jedzenie bezdomnemu, tu jest paragon, sobie kawę, gdy wyszedłem z tej rzekomo dworcowej restauracji,właścicielka ich wygnała i wyrzuciła całe jedzenie do śmietnika, gdy się poskarżyli kazała mi wypier... ,proszę o pomoc, głodny jedząc zaprosił kolegę ,jedzenie im odebrano - poskarżył się pan Andrzej, który chciał pomóc bezdomnym na Dworcu Głównym we Wrocławiu.

Pan Andrzej twierdzi, że wrócił do "Tradycji", aby wyjaśnić całą sytuację. Wtedy właścicielka wyrzuciła stamtąd również jego, obrzucając przy okazji wiązką niecenzuralnych słów. Na Facebooku można znaleźć wiele komentarzy ganiących takie postępowanie.

© facebook.com/wroclawNOWYglowny
© facebook.com/wroclawNOWYglowny

Skandaliczna sytuacja wzbudza jednak liczne kontrowersje. Niektórzy internauci podchodzą ze zrozumieniem do właścicielki, która mogła przecież nie tolerować w lokalu bezdomnych. Wiadomo, że tacy ludzie często brzydko wyglądają i pachną, a o ich kulturze przy jedzeniu szkoda wspominać...

Czy pan Andrzej słusznie wyraził swoją głęboką dezaprobatę wobec zachowania restauratorki z "Tradycji"?

Co Waszym zdaniem powinna zrobić kobieta, gdy dowiedziała się, że pan Andrzej żurek oraz wątróbkę zakupił dla osób bezdomnych?