Znaleźli sposób na darmowe jedzenie! Zobacz, jak wyglądają i czym się żywią polscy freeganie

Znaleźli sposób na darmowe jedzenie! Zobacz, jak wyglądają i czym się żywią polscy freeganie

Kto grzebie w śmietnikach i kontenerach na tyłach supemarketów? Okazuje się, że nie tylko bezdomni i biedacy, których nie stać nawet na bułkę, kawałek sera, czy jedno jabłko. Zbieranie jedzenia przeznaczonego do utylizacji to sposób niektórych osób na walkę z niepohamowaną konsumpcją i zwrócenie uwagi na światowy problem marnowania żywności. Słyszeliście o idei freeganizmu? Warto wiedzieć, że poszukiwanie żywnościowych frykasów w przysklepowych śmietnikach staje się…modne także i w Polsce!

Kamila Mrozek
22.01.2019, 23:51

Jak wiele jedzenia ląduje w śmietnikach z powodu nieprzemyślanych zakupów? Ile kontenerów dobrej żywności wypełnia rocznie jeden średniej wielkości market? Statystyki są alarmujące.

Europejczycy co roku wyrzucają do śmieci blisko 100 mln ton jedzenia, zaś w skali światowej to marnotrawstwo urasta do gigantycznej sumy ponad 1, 3 mld ton żywności rocznie. Według Eurostatu Polacy z 9 milionami ton marnowanej żywności zajmują wysokie - 5 miejsce w tej ponurej statystyce. Spośród krajów europejskich więcej jedzenia wyrzuca się tylko w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i Holandii. Czy jest sposób, by uratować choć część przeznaczonej na śmietnik żywności? Tak, wystarczy poznać zasady freeganizmu i choć raz w miesiącu wybrać się na "kontenerowe łowy"

Na freegańskie polowanie najlepiej wybrać się 30 minut po zamknięciu targowisk oraz nocą na tereny wokół popularnych marketów typu "Biedronka". Filmiki udostępnione w sieci pokazują, ile "skarbów" można znaleźć na polskich śmietnikach...

Freeganizm to nie nazwa kolejnej diety, ani popularnego ostatnio cateringu z daniami typu "superfood". Określenie odnosi się do angielskiego przymiotnika "free" - "wolny", bo właśnie darmowe, "za free" jest jedzenie zdobywane przez doświadczonych freegan.

© Facebook/Freeganizm

Idea freeganizmu powstała stosunkowo dawno, bo w latach 90. XX wieku. Zapoczątkowała ją podobno grupka amerykańskich studentów, którzy ratowali ze śmietników jedzenie po terminie przydatności, przejrzałe owoce, lekko zwiędnięte warzywa. Freeganizm obejmuje przede wszystkim poszukiwanie żywności już wyrzuconej do śmieci, ale często polega też na proszeniu sprzedawców, kucharzy o podarowanie jedzenia zanim trafi ono jako niepotrzebny odpad na śmietnik.

Na Instagramie i Facebooku można znaleźć mnóstwo fotek prezentujących "zdobycze" polskich freegan.

Od 2013 roku można zaobserwować zainteresowanie freeganizmem także w Polsce. Zbieracze śmietnikowego jedzenia, którzy czasem sami siebie zwą "kontenerowcami" zawsze wiedzą gdzie szukać. Pod koniec dnia przemierzają targowiska w poszukiwaniu niesprzedanych owoców i warzyw, a nocami i o świcie buszują w okolicach marketów, gdzie można zdobyć całe skrzynki pieczywa, jogurtów, ciastek, czy hermetycznie zapakowanych napojów.

Skąd w naszym kraju moda na freeganizm? Polacy podróżują po świecie, przyznają, że w USA, Holandii, Wielkiej Brytanii, czy Niemczech taki sposób odżywiania się jest w niektórych kręgach dość popularny.

Interesuje Was idea freeganizmu i chcielibyście się przekonać, jak wyglądają "polowania" na jedzenie wyrzucane do polskich śmietników? Oto jeden z filmików pokazujący, jak wygląda to wszystko w praktyce.

W krajach takich jak Wielka Brytania, gdzie freeganizm narodził się wcześniej niż w Polsce od kilku lat funkcjonują już punkty odbioru darmowego jedzenia, które miałoby trafić na śmietnik. Fotki z mediów społecznościowych takie, jak ta poniżej pokazują jednak, że i w naszym kraju znane są podobne inicjatywy.

© Facebook/Freeganizm

Oto jedna z fotek pokazujących "zdobycze" polskich freegan. Opinie internautów na temat ich jakości i przydatności do spożycia są jednak podzielone...

© Facebook/Freeganizm

Błeee. Rozumiem, jedzenie zapakowane ale pieczywo ze śmietnika?

Widzę, że bieda w tym kraju, szkoda ze nie robiłem zdjęć tego co wyciągałem na Bornholmie - tego typu komentarze można znaleźć na Facebooku w grupach freegan.

Jogurty, pieczywo, słodycze, ciasta - freeganka Ania z Warszawy nie może uwierzyć w to, ile jedzenia wciąż ląduje w śmietnikach.

© Facebook/Freeganizm

To, jakie jedzenie ludzie wyrzucają, woła o pomstę do nieba. Opakowania nietkniętych i dobrych warzyw czy hermetycznie zapakowanych wędlin, których data ważności kończyła się w tym samym dniu, to najczęstsze przykłady, z jakimi się spotykaliśmy” – mówi Ania.

Dlaczego w Polsce tak wiele żywności bezmyślnie przeznaczamy do zniszczenia, podczas gdy wciąż słyszy się o bezdomnych, wielodzietnych rodzinach, chorych staruszkach, którzy żebrzą o kawałek chleba?

© Facebook/Freeganizm

Zdaniem dr hab. Krystyny Rejman, kierownika Zakładu Wyżywienia Ludności SGGW:

W Polsce górę biorą przepisy. Dopiero niedawno sklepikarzy i restauratorów zwolniono z podatku VAT za nieodpłatne przekazywanie żywności potrzebującym prawem.

Kim są polscy freeganie i czym się żywią? Większość z nich przyznaje, że buszuje po śmietnikach nie z biedy, ale zaradności i dla idei "Zero Waste" - jak najmniejszego zniszczenia produktów spożywczych.

© Facebook/Freeganizm

Mój debiut. Cholernie się bałam sama łazić, bo mieszkam w niebezpiecznej dzielnicy, wzięłam nawet nóż kuchenny do samoobrony Na początku byłam trochę zrażona, bo wszystkie okoliczne sklepowe śmietniki były pozamykane na kłódkę, ale trafiłam w końcu do raju. Lewiatan, kłódka urwana, wchodzę do środka a tam 3 kartony pięknych warzyw i owoców, nawet nie trzeba było grzebać w żadnym kontenerze! Nie udało mi się nawet wszystkiego zabrać, bo nie miałam do czego spakować ani jak dodźwigać do domu. To co jest na zdjęciu to jakieś 2/3 wszystkiego, winogrona i rzodkiewki były nawet zapakowane do plastików Miałam przymierać głodem a teraz pytam - kiedy ja to wszystko zjem?!

To autentyczna wypowiedź początkującej polskiej freeganki, podpis pod fotką, na której chwali się efektem swojego pierwszego "polowania".

Na co skarżą się polscy freeganie? Markety wolą wyrzucać jedzenie niż przecenić, lub oddać je biednym. Coraz więcej sklepów kontenery z "zepsutym" jedzeniem zamyka na kłódki.

© Facebook/Łukasz Zarembski‎/Freeganizm Polska

Czasami w biedronkowych śmietnikach nic nie ma albo jest wszystko zgnite. Czasami śmietniki są otwarte i można znaleźć pojedyncze pomidory, pojedyncze papryki i kilka bananów. Czasami też śmietniki sa zamknięte na kłódkę. Jak widzę przez szpare że w kontenerze leży dużo owoców czy warzyw to kłódkę rozwalam i nigdy nie mam wyrzutów sumienia bo czuje ze robie dobry uczynek ratując jedzenie przed zmarnowaniem. Robię to w końcu dla ideologii ewentualnie dla oszczędności a nie z powodu biedy. Innym razem tak jak teraz śmietniki nie były zamknięte na kłódkę a jedynie na sznurek który wystarczyło rozwiązać. Ps. W tych reklamówkach jest ponad 5 kg mandarynek pomarańczy, i ponad 5kg marchwi, tylko wydaje się ze sa małe ale są naprawdę ciężkie - skarżył się jeden z polskich freegan.

Jeśli chcielibyście się przekonać, jak to jest być freeganinem, chyba najłatwiej zapisać się do jakiejś freegańskiej grupy na Facebooku.

Stamtąd można dowiedzieć się, czym jest freeganizm, jak i kiedy wybrać się na swoje "pierwsze łowy", jakie zasady obowiązywać powinny przy zbieraniu i przetwarzanej znalezionej na śmietnikach żywności.

Jedna z polskich freeganek – Weronika Wyrębska wyjaśniła, co skłoniło ją tak naprawdę do poszukiwań jedzenia na śmietnikach:

Początkowo podchodziłam do grzebania w śmieciach z pewną rezerwą, jednak po zagłębieniu się w temat, obejrzeniu dostępnych filmów dokumentalnych, zmierzyłam się ze smutną rzeczywistością. Znalezione materiały przekonały mnie o słuszności tej praktyki. Musimy zdać sobie w końcu sprawę z faktu, iż nasze codzienne wybory w sklepie mają wpływ na planetę, życie ludzi oraz zwierząt.

Okazuje się, że sprytny freeganin może całkiem dobrze wyżywić się tylko i wyłącznie ze swoich "łowów". Czasem jednorazowo znajduje tyle kilogramów jedzenia, że może nim podzielić się z innymi "kontenerowcami", albo przekazać do tzw. Banku Żywności.

© Facebook/Łukasz Zarembski‎/Freeganizm Polska

Barbarzynstwo wyzucic tyle dobrych truskawek. Ani jedna sztuka w zadnym koszyku nie jest zepsuta. Nierozumiem powodu by wyladowaly na smietnik a jednak. Wzielismy je i uratowalismy przed zniszczeniem. Druga sprawa jaka mam wam do przekazania to okazalo sie ze nie wszystkie biedronki wyzucaja raz a dobrze pod wieczor. Niektore wyzucaja bez ustalonej normy jak sie trafi nawet po poludniu wiec w ciagu dnia tez mozna cos trafic. A trzecia sprawa czasami mozna spotkac milych pracownikow magazynierow ktorzy sami sie pytaja czy cos chcemy i zebysmy poczekali to nam cos przyniosa. Zadkoscia jest spotkac zakompleksionego pracownika ktory przegoni z powodu wlasnych pogladow. Tak ze nie ma sie czego bac no i wazne zeby zostawic po sobie pozadwek bo jak ktos przyjdzie i zostawi balagan to spali miejacowke i juz nie bedzie dalo sie z tamtad brac jedzenia

  • głosi komentarz do fotki przedstawiającej apetycznie wyglądające - znalezione na śmietniku! truskawki.

Na śmietniku najczęściej lądują artykuły spożywcze, które szybko się psują – chleb, mięso, warzywa i owoce. Wiele z tej żywności ma krótki termin przydatności do spożycia, albo naklejkę, że jest krótko po terminie do spożycia. Czasem jedzenia śmietniku jest tak dużo, że trzeba mieć duże auto, by je przewieźć do domu...

© Facebook/Dreads_n_Grass‎

Jak postrzegani są freeganie w Polsce?

© Facebook/Dreads_n_Grass‎

Weronika Wyrębska wyjaśnia, że bywa różnie:

Wszystko zależy od tego z kim mamy do czynienia. Moi znajomi początkowo byli zdystansowani do freeganizmu. Myśleli, że to pewnego rodzaju fanaberia z mojej strony. Z czasem jednak stawali się coraz bardziej zaciekawieni, zwłaszcza w momencie, kiedy pokazałam im zdjęcia łupów. Czasem nawet zapraszam ich na taki wypad. Często takie wypady ogłaszane w Internecie są okazją do poznania nowych ludzi.

Co można ugotować ze znalezionej na śmietniku żywności? Np. takie smaczne i kolorowe leczo.

© Facebook/Dreads_n_Grass‎

Autor tego dania chętnie podzieli się z Wami nie tylko przepisem, jak je zrobić, ale i jak zdobyć składniki do jego przygotowania.

Jak Wam się podoba ten apetyczny torcik? Czy uwierzycie, że powstał ze składników np. owoców znalezionych na śmietniku?

Jedni chodzą po zakupy na śniadanie do spożywczaka pod blokiem. Inni cieszą się tym, co znaleźli w koszach na śmieci...

Freeganie żyją ze sobą w zgodzie, radzą sobie, gdzie szukać jedzenia, często dziela się tym, co uda im się "upolować".

Większość polskich freegan nie musi, ale chce buszować w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia: "Nie grzebiemy z powodów ekonomicznych – zaznacza Maciek. – Od 13 lat mam etat, stać mnie na kredyt mieszkaniowy, samochód, wakacje. Tak zwyczajnie żal mi jedzenia".

Co myślicie na temat idei freeganizmu? Czy ten trend żywieniowy rozpowszechni się w Polsce i zwiększy społeczną świadomość na temat skutków marnowania jedzenia?

Ciekawe, co lekarze i polski "sanepid" sądzi na temat spożywania jedzenia z kontenerów na wysypiskach śmieci...